Trzeci biegun w budowie
Schlebianie hinduistycznej większości rodzi ryzyko rozgrzania w Indiach wewnętrznej wojny z muzułmanami i z sikhami

Jednym z dwóch najważniejszych świąt państwowych w Indiach (oprócz dnia niepodległości obchodzonego 15 sierpnia) jest 26 stycznia, rocznica wejścia w życie konstytucji – w tym roku fetowana po raz 74. Jeden z twórców ustawy zasadniczej, wybitny prawnik i późniejszy minister sprawiedliwości Bhimrao Ramji Ambedkar przestrzegał po jej uchwaleniu w 1949 r., że wraz z nią kraj „rozpocznie życie pełne sprzeczności”. Miał głównie na myśli napięcie między odgórnie zadekretowaną równością obywateli a głęboko zakotwiczoną nierównością wynikającą z systemu kastowego. Wiedział, o czym mówi – sam wywodził się z jednej z najniższych kast, a żeby wyrwać się z pułapki pochodzenia, w młodości przeszedł z hinduizmu na buddyzm.
Dzisiaj jego słowa zyskały nowe znaczenia. Problemy kastowe wciąż są ważne, podobnie jak ogromne różnice w zamożności między warstwami społecznymi a regionami. Ale ostatnio spychają je w cień inne sprzeczności targające indyjską polityką: między tradycyjnym sceptycyzmem wobec Zachodu a strategicznymi korzyściami płynącymi ze współpracy z USA i Wielką Brytanią; między obawami przed agresywnymi działaniami Chin a perspektywą wspólnej walki o przebudowę ładu światowego na przyjaźniejszy dla „globalnego Południa”; między zakorzenieniem w starożytnych tradycjach a rolą lidera ultranowoczesnych technologii; między liberalną demokracją a nasilającym się nacjonalizmem, populizmem, a nawet miękkim autorytaryzmem.


