W razie sporu w sądzie o nadgodziny kluczowe jest rzetelne prowadzenie przez pracodawcę ewidencji czasu pracy
To, czy firma ma szansę na wygraną w procesie o wynagrodzenie za godziny nadliczbowe, zależy zwykle od tego, jak przykładała się do prowadzenia dokumentacji rejestrującej godziny pracy pracownika. Jeśli prowadziła ją wadliwie, zatrudniony – jako strona powodowa – ma prawo powoływać wszelkie środki dowodowe.
Proces o wynagrodzenie za godziny nadliczbowe ma charakter kontradyktoryjny, a więc sporny, i w tym zakresie nie różni się od innych postępowań toczących się przed sądami pracy. Oznacza to, że ciężar przedstawienia twierdzeń, faktów oraz dowodów na ich poparcie spoczywa na stronach procesu – pracowniku i pracodawcy.
Nie z urzędu
Zatem co do zasady sąd nie powinien prowadzić postępowania dowodowego z urzędu także w sprawach o wynagrodzenie za przepracowane godziny nadliczbowe. Działanie takie mogłoby bowiem oznaczać wsparcie jednej ze stron postępowania (najczęściej pracownika), co pozostawałoby w sprzeczności z zasadą kontradyktoryjności.
Stanowisko to potwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 8 grudnia 2015 r. (sygn. akt II PK 294/14), wskazując, że nawet zaniechania procesowe pełnomocnika powoda w sprawie o wynagrodzenie za godziny nadliczbowe nie obligują sądu do podejmowania inicjatywy dowodowej z urzędu na korzyść jednej ze stron.




