Kreml się modli, by ta chwila trwała
Poseł rosyjskiej Dumy i członek komisji spraw międzynarodowych Aleksiej Czepa wyraził nadzieję, że Ameryka, zajęta Iranem, zapomni o Ukrainie. Czepa nie jest kluczowym politykiem, ale to sformułowanie wydaje się oddawać istotną refleksję na Kremlu w związku z rozpoczętym przez USA i Izrael konfliktem.
Dla Moskwy niekorzystny jest sam fakt uderzenia na jej sojusznika. Podobnie jak to, że – jak ocenia Instytut Studiów nad Wojną – z powodu zaangażowania w wojnę w Ukrainie Rosja nie jest w stanie udzielić Teheranowi liczącej się pomocy. Ale amerykańsko-izraelskie uderzenie podkreśla ograniczoną skuteczność (jeśli nie bezsilność) Kremla na jeszcze innej płaszczyźnie. Otóż głosi on ideę (choć nie praktykuje), w myśl której podstawą stosunków międzynarodowych ma być poszanowanie suwerenności państw i niemieszanie się w ich sprawy wewnętrzne bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ. Demonstracyjne działania Donalda Trumpa wbrew tej idei dowodzi ograniczonej sprawczości Moskwy.




