Nowa walka o ogień
Wojna w Iranie i blokada cieśniny Ormuz są zarówno łabędzim śpiewem odchodzącego świata, jak i hejnałem nowej epoki

Po 28 lutego na medialne czołówki trafiła wojna w Zatoce Perskiej oraz konsekwencje blokady przez Iran cieśniny Ormuz. Choć płyną tamtędy również płody rolne i wiele innych towarów, to największy niepokój zapanował na rynku ropy.
Społeczność międzynarodowa winna się jednak zacząć przyzwyczajać do podobnych kryzysów, bo dostęp do źródeł energii będzie coraz częściej napotykał wąskie gardła. A konflikty w newralgicznych punktach mogą być dla świata mniejszym problemem niż sprostanie przemianom technologicznym.
Wojna na tankowce
Cieśnina Ormuz to przesmyk w Zatoce Perskiej oddzielający Oman od Iranu. Jest całkiem szeroka, gdyż w najwęższym miejscu ma 54 km, jednak z powodu licznych raf, dwóch wysp kontrolowanych przez Iran (Keszm i Ormuz) i wielu płycizn szlak dla tankowców w pewnym momencie zwęża się do 3 km. Na tak niewielkiej przestrzeni Teheran może dokonać skutecznych ataków na statki za pomocą zwykłych dronów.
Według danych U.S. Energy Information Administration (US EIA) w I kw. 2025 r. przez Ormuz każdego dnia przepływało 20 mln baryłek ropy (surowej i rafinowanej), co stanowi niespełna jedną piątą światowego zużycia surowca (102 mln baryłek). Jeszcze bardziej efektownie wygląda to na tle całego transportu ropy drogą morską – przesmyk odpowiada za ponad jedną czwartą. Przez cieśninę przewożone są też bardzo duże ilości gazu skroplonego (LNG), głównie z Kataru. Zdecydowana większość surowców nie trafia jednak do Europy. Jak szacuje US EIA, w 2024 r. 84 proc. ropy naftowej oraz 83 proc. LNG przesyłanych przez Ormuz trafiło na rynki azjatyckie – największymi odbiorcami były Chiny, Indie, Japonia i Korea Płd. Oczywiście Zatoka Perska nie jest jedynym źródłem paliw dla Azji, ale długotrwałe zablokowanie transportów z tego kierunku może tam wywołać ogromne turbulencje gospodarcze. Tym bardziej że ropa z Rosji jest obłożona sankcjami, które drastycznie utrudniają zakupy od Moskwy – nawet Chinom oraz Indiom, które próbują na różne sposoby ominąć ograniczenia.

