Wszystko o nas bez nas
Nieodpłatna pomoc prawna obchodzi swoje 10-lecie. Od tego czasu Ministerstwo Sprawiedliwości praktycznie dorocznie pudruje ustawę, nie wprowadzając znaczących zmian
Nowy rok to idealny czas na wprowadzenie nowelizacji ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej. Co prawda nikt nie jest z niej zadowolony, ale przynajmniej umożliwia dalsze przepychanki i oskarżenia między samorządami zawodowymi a władzą ustawodawczą, kto bardziej nie rozumie aktualnych potrzeb prawnych społeczeństwa. Zapewne najłatwiej byłoby zapytać samych wykonawców pomocy prawnej, ale... komu to potrzebne.
Ustawa przetrwała już kilku ministrów sprawiedliwości, pandemię, która przyniosła największe zmiany w systemie, przeżyła też wynoszącą ponad 60 proc. inflację na przestrzeni ostatnich 10 lat w Polsce, ale parafrazując pewnego rapera, nie zmienia się prawie nic, a dalej trzeba żyć.
Pudrowanie boomera
Świat się zmienia w zawrotnym tempie, nieodpłatna pomoc prawna – niekoniecznie. Największe modyfikacje zostały oczywiście wymuszone przez pandemię – po raz pierwszy umożliwiono udzielanie porad zdalnych czy konieczność zapisów do punktów na konkretne godziny. Wszystkie inne działania ministerstwa to tylko kosmetyka.
