analiza
Kradzież, inspiracja czy nowa ewolucja? Kto jest prawdziwym autorem dzieł stworzonych przez GenAI?
Był sierpień 2022 r., kiedy Jason Allen zgłosił swoje dzieło zatytułowane „Théâtre D'opéra Spatial” do konkursu sztuk pięknych na stanowych targach w Kolorado w Stanach Zjednoczonych. Jego praca zachwycała renesansową głębią, detalami i niezwykłym, niemal futurystycznym sznytem. Jury nie miało wątpliwości – Allen zdobył pierwsze miejsce i 300 dol. nagrody. Problem polegał na tym, że rzekomy artysta nawet nie wziął pędzla do ręki. Jego jedynym narzędziem był program Midjourney.
Gdy prawda wyszła na jaw, w środowisku artystycznym wybuchła burza, a ten lokalny konkurs stał się soczewką, w której skupił się najważniejszy problem współczesnej kultury. Generatywna sztuczna inteligencja (GenAI) to bez cienia wątpliwości technologiczny cud naszych czasów. Musimy jednak pamiętać o fundamentalnym fakcie: modele nie mają (jeszcze) własnej wyobraźni. Ich cyfrowy geniusz został w całości zbudowany na nieodpłatnej pracy milionów ludzi. Jako badaczka etyki technologii z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że jesteśmy właśnie świadkami największej rewolucji w prawie autorskim od czasu, gdy Gutenberg wynalazł druk.
