Państwo skrajności
Niemal 2 mln Izraelczyków – w tym 900 tys. dzieci – żyje poniżej granicy ubóstwa. Bieda dotyka głównie Arabów, ultraortodoksyjnych Żydów i seniorów
Stare Miasto w Jerozolimie, 9 kwietnia 2026 r.
Choć w zbiorowej wyobraźni Izrael niekiedy uchodzi za bliskowschodnią Dolinę Krzemową, sytuacja ekonomiczna wielu mieszkańców znacząco odbiega od tego wizerunku. Pod koniec stycznia szerokim echem w tamtejszych mediach odbiły się wyniki raportu dotyczącego ubóstwa, przygotowanego przez Instytut Ubezpieczeń Społecznych (Bituah Leumi, NII). Wynika z niego, że w 2024 r. blisko 2 mln Izraelczyków – jedna piąta populacji – żyje w biedzie.
Granica ubóstwa dla osoby samotnej wynosi w Izraelu nieco ponad 3,5 tys. szekli (ok. 4,2 tys. zł) miesięcznie. W przypadku pary próg ten wzrasta do 7,1 tys. szekli (8,4 tys. zł). Pięcioosobowa rodzina jest uznawana za ubogą, jeśli jej dochód spadnie poniżej 13,3 tys. szekli (15,7 tys. zł).
Raport pokazuje, że bieda dotyka 28 proc. izraelskich dzieci (w 2023 r. było to 27,6 proc.), czyli ok. 900 tys. Pod tym względem Izrael zajmuje niechlubne drugie miejsce wśród państw OECD, zaraz po Kostaryce, której wydatki publiczne na opiekę społeczną są wyraźnie poniżej średniej krajów rozwiniętych. Autorzy raportu podkreślają też, że sytuacja ekonomiczna izraelskich rodzin wciąż się pogarsza. Powody to przedłużający się stan wojenny, wysokie koszty życia i słaba dynamika wzrostu gospodarczego.
