Pan Viktor odchodzi
Po 16 latach skończyła się epoka Viktora Orbána i można już podsumować przyczyny jego sukcesu, a potem klęski. Pytania o ostateczny kształt zmian na Węgrzech pozostają natomiast otwarte
Viktor Orbán na wiecu w czasie wizyty wiceprezydenta USA J.D. Vance’a w Budapeszcie. 7 kwietnia 2026 r.
W najbliższą sobotę w południe Péter Magyar zostanie zaprzysiężony na nowego szefa rządu. Wcześniej, o godzinie 10, zostanie zainaugurowana nowa kadencja Zgromadzenia Krajowego.
Gdy wiosną 2010 r. Fidesz obejmował władzę, w parlamencie zasiadały jeszcze trzy inne ugrupowania: socjaliści z MSZP, skrajnie wówczas prawicowy Jobbik oraz zieloni z formacji LMP (Polityka Może Być Inna). Dziś ta trójka znajduje się w stanie politycznej wegetacji. W nowym parlamencie zasiądą trzy formacje – tym razem wszystkie o profilu prawicowym. Tym, co je dzieli, jest przede wszystkim stopień radykalizmu. Na scenie mamy więc: skrajnie prawicowy Ruch Nasza Ojczyzna (Mi Hazánk), Fidesz-KDNP oraz partię TISZA. Będzie to kadencja wyjątkowa, w której władzę obejmie jedna partia, i to dysponująca najsilniejszym mandatem w najnowszej historii politycznej Węgier. TISZA wprowadzi do parlamentu 141 posłów na 199 możliwych. Niemal trzech na czterech deputowanych to polityczni debiutanci, co oznacza, że Węgry wkraczają w etap w dużej mierze nieprzewidywalny.
