Cena ropy w górę czy w dół?
Ile za rok będzie kosztowała baryłka ropy? Będzie dwa razy droższa? A może właśnie odwrotnie – dwa razy tańsza? Wcale się nie dziwię analitykom, że nie są jednomyślni. Bo i jedni, i drudzy mają dobre argumenty.
Jedni dowodzą, że niebawem baryłka ropy z obecnych 100–110 dol. dojdzie do 200 dol. Fundamentem ich rozumowania są rynkowe turbulencje związane z trwającym w Zatoce Perskiej starciem amerykańsko–irańskim. Cieśnina Ormuz, przez którą przed wojną przechodziło 20 proc. światowej podaży ropy, pozostaje zablokowana. Leżące nad Zatoką Perską kraje produkujące ropę – Arabia Saudyjska, Iran, Irak, Zjednoczone Emiraty czy Oman – nawet jeśli mają inne trasy sprzedaży (rurociągi w kierunku Morza Czerwonego czy Morza Śródziemnego), to nie są to z ich perspektywy rozwiązania optymalne. Przepustowość rur nie jest bowiem dopasowana do podaży surowca.
