Kara za macierzyństwo
Macierzyństwo stało się głównym źródłem nierówności płacowych między kobietami i mężczyznami. Nie zlikwidowały ich ani dłuższe urlopy, ani wykształcenie kobiet, ani jawność wynagrodzeń. Dlaczego?
Kiedy w 2007 r. Shelley Correll, Stephen Benard i In Paik opublikowali w „American Journal of Sociology” wyniki swojego eksperymentu, ekonomiści pracy mieli już dość dobry obraz problemu. Wiedzieli, że matki zarabiają mniej niż kobiety bezdzietne. Wiedzieli, że mężczyźni po urodzinach dziecka zarabiają więcej. Nie wiedzieli natomiast, dlaczego tak się dzieje – i czy pracodawcy w ogóle mają z tym coś wspólnego.
Odpowiedź okazała się niewygodna. Badacze z Uniwersytetu Stanforda przygotowali fikcyjne aplikacje różniące się tylko jednym szczegółem: część kandydatek opisano jako matki. W eksperymencie te ostatnie były oceniane jako mniej kompetentne i zaangażowane. W badaniu audytowym, przeprowadzonym na prawdziwych ofertach pracy, firmy rzadziej oddzwaniały do matek, a jeśli już, to proponowały im niższe stawki. Ojcowie tego nie doświadczali – wręcz przeciwnie, oceniano ich nieco wyżej niż bezdzietnych mężczyzn.
To był punkt wyjścia. Od tamtej pory literatura naukowa rozrosła się do setek badań, obejmujących dziesiątki krajów i miliony obserwacji. Obraz, który z niej się wyłania, jest bardziej złożony niż prosta historia o dyskryminującym pracodawcy. A przez to problem jest trudniejszy do rozwiązania.
