Ali Baba, wróżka i wille z Dynastii
Kiedy trwały masakry w Buczy i Iziumie, najważniejsi politycy szukali robotników do wykończenia wnętrz. W jakiś perwersyjny sposób świadczyło to o ich wierze, że państwo przetrwa, gdy wielu nie było jeszcze tego pewnych
12 maja w ławach Najwyższego Sądu Anty korupcyjnego na kijowskiej Szulawce zasiadł postawny mężczyzna o ponurej minie. Ubrany w koszulę i marynarkę, ale bez krawata, za to z flagą Ukrainy w klapie, czekał na decyzję w sprawie aresztu w związku z zarzutami, które postawiono mu dzień wcześniej. Posiedzenie oglądał cały kraj. W skali świata rzadko się zdarza, by druga osoba w państwie – a taką rolę odgrywał de facto Andrij Jermak – po półroczu od dymisji trafiła na ławę oskarżonych.
Polityk ma odpowiadać za współudział w wypraniu 460 mln hrywien (38 mln zł) przy budowie ekskluzywnego osiedla. W sądzie był dojmująco samotny. Nie przyszedł go wesprzeć żaden z jego protegowanych. A przecież gdy w latach 2020–2025 kierował biurem prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, obsadził zaufanymi ludźmi, lekko licząc, kilkadziesiąt stanowisk, także ministerialnych i wiceministerialnych. Teraz z postrachu urzędników stał się obiektem szyderstwa. Opozycyjny poseł harcownik Ołeksij Honczarenko zrobił sobie z nim selfie w sądzie i wrzucił na platformy społecznościowe. Tylko na Facebooku zebrał 9,3 tys. reakcji, w tym 2,2 tys. śmiechów.
Swoje dołożyło Narodowe Biuro Anty korupcyjne Ukrainy (NABU), ujawniając, w zasadzie bez związku z sednem zarzutów, że Jermak konsultował politykę kadrową z wróżką Weroniką, wysyłając jej daty urodzenia kandydatów na ważne posady i zamawiając ich horoskopy. – Wyciągnęli to, bo ludzie zaczynali się nudzić skomplikowanymi szczegółami sprawy korupcyjnej. Ja to interpretuję jako sygnał, że ciąg dalszy nastąpi – uważa politolog Jewhen Mahda. – Ogólny wniosek jest smutny. Zełenski delegował zadania na Jermaka, a Jermak na wróżkę – kiwa głową.
