Sztuczne nie musi być złe
AI przebojem wdarła się do przemysłu muzycznego. Skoro nie można się jej pozbyć, może czas ją dobrze wykorzystać
Rozwój sztucznej inteligencji pozwala każdemu na stworzenie od podstaw piosenki. Nie trzeba być twórcą. Nie trzeba mieć zielonego pojęcia na temat rytmu, harmonii czy melodii. Czytanie nut nie jest wymagane. Wystarczy znaleźć odpowiedni program do generowania utworów, precyzyjnie określić, jaka to ma być muzyka i o czym powinien mówić tekst, a cyfrowa maszyna przygotuje piosenkę odpowiadającą oczekiwaniom, np. bluesa dla tęskniącego za dziewczyną czy blackmetalowy łomot dla prawdziwych mężczyzn. Wszystko wedle życzenia. Internet jest bezbrzeżny, a AI w okamgnieniu znajdzie odpowiedni szablon na bazie tego, co już powstało i żyje w sieci. A do czego takie narzędzia mogą się przydać profesjonalistom?
Paweł Swiernalis, muzyk, wokalista i producent, przyznaje, że testuje możliwości sztucznej inteligencji. Od ponad roku używa generatywnych platform typu Suno czy Flow, które pomagają użytkownikom tworzyć muzykę na podstawie algorytmów AI. – Zaspokajam wyłącznie swoją ciekawość i zainteresowanie technologią. Patrzę, do czego to narzędzie jest zdolne – tłumaczy Swiernalis.
Na co dzień zajmuje się songwritingiem – sam sobie pisze i komponuje piosenki. Sztuczna inteligencja jest mu w tym procesie w zasadzie niepotrzebna. Co innego w przypadku zleceń na muzykę komercyjną. Wtedy algorytmy mogą szybko podpowiedzieć pomysły na melodie i dostarczyć szkielety aranżacji piosenek z kręgu muzyki środka. – Wciąż jest to jednak generyczne i kulawe – zastrzega mój rozmówca. – Po kilku godzinach generowania takich tworów włączam znaną stację radiową i okazuje się, że różnica między utworami z anteny a generowanymi przez AI jest praktycznie zerowa – dodaje.
