Azer na pustym Baku
Czy można być całkiem sporym producentem ropy naftowej, nienajgorzej zarządzać jej wydobyciem i mimo to utknąć w pułapce średniego wzrostu? Przy okazji dając się przegonić w rozwoju sąsiadom mniej zamożnym w surowce? To właśnie przytrafiło się Azerbejdżanowi.
To 10-milionowy kraj na Kaukazie Południowym, wciśnięty między Rosję, Armenię, Gruzję, Iran i Morze Kaspijskie. Każdy Polak zna Cezarego Barykę, głównego bohatera „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego. Baryka młodość spędził właśnie w Baku, gdzie już wtedy – na przełomie XIX i XX w. – wydobywano ropę na skalę przemysłową. Azerbejdżan do dziś stoi na ropie, produkując 0,5–0,7 mln baryłek surowca dziennie. To mniej więcej taki poziom, jaki mają mniejsi średniacy naftowego klubu – Wielka Brytania, Indonezja albo Ekwador.
