Luksusowe choroby
Nie zabija nas to, czego się boimy – upały, szaleni kierowcy albo imigranci – tylko to, co zaniedbujemy
„Obecna fala upałów jest największa w historii Europy, a także najbardziej wilgotna, i prawdopodobnie spowoduje śmierć tysięcy osób” – pisał pod koniec czerwca magazyn „New Scientist”, by już 2 lipca podjąć się pierwszych oszacowań: „Najbardziej ekstremalna jak dotąd fala upałów w Europie mogła spowodować śmierć od 17 tys. do 25 tys. osób”.
Te liczby brzmią złowieszczo, prawda? Można wręcz odnieść wrażenie, że upały wkrótce staną się na naszym kontynencie jedną z głównych przyczyn zgonów. Nie pozostaje nic innego, jak zainstalować w mieszkaniu klimatyzację albo – jeśli portfel pozwala – przeprowadzić się do Laponii.
Choć ta porada z klimatyzacją nie jest pozbawiona sensu, to jednak w rzeczywistości lepiej także wylać sobie na głowę kubeł zimnej wody, bo – statystycznie rzecz biorąc – zwykle to nie upały nas zabijają. Prawdziwi zabójcy czają się gdzie indziej.
Nieuchronne spotkanie
Mimo wysiłków miliarderów z Doliny Krzemowej – inwestujących w badania nad pokonaniem śmierci – ta ostatnia nie daje za wygraną. Wiedza o tym, gdzie się najczęściej czai, może pozwolić na istotne przesunięcie w czasie momentu spotkania. Gdybyśmy jednak mieli tę wiedzę formułować na bazie doniesień prasowych, uzyskalibyśmy obraz równie jasny co fałszywy.
Hannah Ritchie, Tuna Acisu i Edouard Mathieu w pracy „Does the news reflect what we die from?” zebrali informacje o zgonach dla Stanów Zjednoczonych w 2023 r. i zderzyli je z doniesieniami medialnymi. „Wykorzystaliśmy dane amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) do obliczenia udziału poszczególnych przyczyn w ogólnej liczbie zgonów. Następnie porównaliśmy te dane ze względnym udziałem artykułów, w których wspomniano o przyczynach zgonów w «New York Times», «Washington Post» oraz Fox News. (...) Różnice między rzeczywistymi przyczynami zgonów a tym, o czym informują Amerykanów media, okazały się ogromne” – piszą badacze. I tak np. rak jako przyczyna śmierci występował w mediach 6,5 razy, a choroby serca aż 10-krotnie rzadziej niż w oficjalnych statystykach. Jako przyczynę śmierci przeszacowywano zaś terroryzm, który w mediach pojawiał się aż 18 tys. razy (!) częściej, niż wynikałoby to ze statystyk. Zabójstwa zaś raportowano 43 razy częściej, a przedawkowanie narkotyków czterokrotnie częściej.
