Do ostatniej kropli taniego diesla
Problem pustego baku to tylko część ekonomicznych skutków ukraińskich ataków na rosyjską infrastrukturę naftową
Kolejka przed stacją benzynową w Sewastopolu na Krymie. 3 lipca 2026 r.
W zeszłym tygodniu Rosja przyznała, że ukraińskie ataki wywołały kryzys paliwowy. Nadzorujący sektor energetyczny Aleksandr Nowak starał się jednak bagatelizować problem, mówiąc, że braki są „częściowe” i „tymczasowe”. Rosyjski wicepremier mówił to dwa dni po potężnym uszkodzeniu przez ukraińskie drony największej w kraju rafinerii w Omsku, która w ubiegłym roku przerobiła 23 mln t ropy.
W kolejce na stacji
Publiczne zauważenie przez Kreml problemów miało służyć rozładowaniu napięcia w społeczeństwie – bo przed stacjami ustawiają się długie kolejki aut, których kierowcy chcą za wszelką cenę kupić (w sieci jest mnóstwo nagrań wściekłych kłótni i bójek) znikającą, drożejącą oraz racjonowaną benzynę. Zakres ograniczeń zależy od regionu kraju, stacji, a nawet typu paliwa. Sieci wdrażają również inne utrudnienia: benzynę można kupować tylko z wcześniej pobranym kodem QR, zakazuje się napełniania kanistrów, na stacjach przyjmuje się tylko gotówkę.
