Lewica nie może się bać konfliktów
Żeby nie dopuścić do powrotu faszyzmu, liberałowie i lewica muszą wspólnie stworzyć alternatywę – tak jak zrobili to po II wojnie światowej
Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani na paradzie zwycięstwa po zdobyciu przez New York Knicks mistrzostwa NBA. Nowy Jork, 18 czerwca 2026 r.
Z Davidem Ostem rozmawia Emilia Świętochowska
Pomysł na nową książkę „Red Pill Politics” przyszedł panu do głowy podczas oglądania polskiej telewizji...
David Ost, emerytowany profesor Hobart and William Smith Colleges, politolog. Autor m.in. „Klęski «Solidarności»” i „Solidarność a polityka antypolityki”. W tym roku nakładem wydawnictwa The New Press ukazała się jego nowa książka „Red Pill Politics: Demystifying Today’s Far Right”
David Ost, emerytowany profesor Hobart and William Smith Colleges, politolog. Autor m.in. „Klęski «Solidarności»” i „Solidarność a polityka antypolityki”. W tym roku nakładem wydawnictwa The New Press ukazała się jego nowa książka „Red Pill Politics: Demystifying Today’s Far Right”
To był początek 2016 r. Prawo i Sprawiedliwość właśnie przejęło władzę. W Wielkiej Brytanii trwała kampania przed referendum brexitowym, a Donald Trump wyrastał na faworyta republikanów w wyścigu o Biały Dom. Przypadkiem trafiłem w polskiej telewizji na dyskusję, w której jeden z krytyków rządu przekonywał, że polityka partii Jarosława Kaczyńskiego przypomina klasyczny faszyzm. Siedzący obok niego zwolennik PiS wydawał się zmieszany. A po chwili wypalił: „Problem polega na tym, że Hitler okrył faszyzm złą sławą”.
Jak pan zareagował?
Byłem wstrząśnięty. Wielu prawicowych populistów, którzy zdobywali wtedy coraz większe poparcie, próbowało rehabilitować dziedzictwo przedwojennego faszyzmu, lecz nie przyznawało tego wprost. W polskiej telewizji po raz pierwszy usłyszałem, jak ktoś mówi to całkiem otwarcie: faszyzm opierał się na słusznych ideach, ale został tak silnie skojarzony z Hitlerem, że trudno dziś go bronić. Jawnie rasistowski język, który na długo powszechnie napiętnowano, powrócił do polityki. Zdałem sobie sprawę, że polityka współczesnych populistów nie różni się tak bardzo od klasycznego faszyzmu. Nie rozprawiają się siłowo z wrogami, ale nie są przeciwko przemocy jako takiej. Sformułowałem wtedy pojęcie polityki czerwonej pigułki (Red Pill Politics). Jej zasady podzielają zarówno faszyści, jak i prawicowi populiści.
