Wilki czują zmianę
Rosyjski ultranacjonalista i bloger Maksim Kałasznikow, opisując obecną sytuację kraju, użył słowa „Cuszima”. Trudno o ostrzejszą i więcej mówiącą metaforę
Pod Cuszimą w 1905 r. zagładzie uległa praktycznie cała rosyjska flota przedzierająca się z Bałtyku na teatr wojny z Japonią. Od tego momentu stało się jasne, że kampania jest przegrana i trzeba ją zakończyć gorzkim i niekorzystnym pokojem. Kiedy Rosjanin słyszy słowo „Cuszima”, myśli „klęska”. I to taka, której nie da się nazwać inaczej.
Dla Kałasznikowa „Cuszimą” jest obecna powietrzna ofensywa Ukraińców, uderzająca w rosyjski przemysł petrochemiczny. „Ukraina, która w kwietniu 2014 r. nie potrafiła rzucić do walki więcej niż 17 tys. żołnierzy, teraz rozbija cały rosyjski kompleks energetyczno-paliwowy. Co to jest, jeśli nie poniżająca klęska?” – pyta.
Znawca Rosji, obserwujący ją z perspektywy Azji singapurski polityk, biznesmen i publicysta Lim Tean, widzi to ostrzej. „Cuszima przekonała naród, że samowładztwo nie jest w stanie wypełnić jedynej funkcji, dla której istnieje: zwyciężać – napisał. – Poniżenie klęską zadaną przez Japończyków – naród, do którego carski dwór odnosił się z rasową pogardą – zdruzgotało mistykę i resztki aury niezwyciężoności otaczające Romanowów. To analogia, którą wybrał Kałasznikow. Wybrał świadomie, wie dokładnie, co to znaczy. Stronnictwo wojny przyznaje dziś, że jest ona przegrana. Frakcja, która domagała się pełnej mobilizacji i aneksji Kijowa, dyskutuje obecnie o tym, jak zamrozić linię frontu i zarządzać skutkami porażki. Zasada legitymizacji władzy jest nieubłagana: reżimy nie upadają wtedy, gdy potępiają je ich wrogowie. Upadają wtedy, gdy przestają w nie wierzyć ich własni wyznawcy”. „Skończył się przypływ, zaczął się odpływ. Nawet wilki wyczuwają zmianę” – konkluduje Lim Tean.
