Kto zapanuje nad cieśniną Ormuz
Odcięcie dużej części dostaw surowców energetycznych znad Zatoki Perskiej uczyniło z USA największego eksportera ropy naftowej i paliw na świecie
Cieśnina Ormuz
Wznowienie wojny z Iranem znów podbiło notowania surowców energetycznych. Od piątku (10 lipca) cena ropy naftowej podskoczyła o 12 proc., gaz ziemny w Europie podrożał o 10 proc., zaś hurtowe ceny oleju napędowego na Starym Kontynencie poszły w górę o 14 proc.
O ile w pierwszej fazie wojny – zakończonej w połowie czerwca porozumieniem zamrażającym konflikt na 60 dni – mogło Ameryce chodzić o zniszczenie potencjału atomowego Teheranu i doprowadzenie do upadku reżimu ajatollahów, o tyle druga rozgrywa się o kontrolę nad cieśniną Ormuz. Lub szerzej: o władzę nad rynkiem surowców energetycznych. Przekonanie świata, że należy ona do USA, wydaje się jedynym sensownym ekonomicznym uzasadnieniem trwającego piąty miesiąc konfliktu.
Dlaczego wróciła wojna
Czerwcowe porozumienie przypisało Iranowi odpowiedzialność za usunięcie w ciągu 30 dni wszelkich przeszkód ograniczających swobodny tranzyt statków przez Ormuz. Teheran interpretował ten zapis jako przyznanie mu kontroli nad cieśniną. Jednak już wcześniej niektóre statki wybierały trasę wzdłuż wybrzeży Omanu, zamiast głównego szlaku – i z czasem powstał alternatywny korytarz, nad którym pieczę przejęła flota amerykańska. Rosnąca skala transportu była jednym z czynników ograniczających wzrost cen ropy, nim jeszcze wojna w ogóle została zamrożona.
