Wyrok WSA we Wrocławiu z dnia 2 czerwca 2026 r., sygn. II SA/Wr 12/26
Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu w składzie następującym: Przewodniczący: Sędzia NSA Halina Filipowicz-Kremis (sprawozdawca) Sędziowie: Sędzia WSA Adam Habuda Sędzia WSA Władysław Kulon po rozpoznaniu w Wydziale II w trybie uproszczonym na posiedzeniu niejawnym w dniu 2 czerwca 2026 r. sprawy ze skargi Stowarzyszenia "[...]" z siedzibą we W. na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Jeleniej Górze z dnia 7 listopada 2025 r., nr SKO.OZ/41/8/25 w przedmiocie odmowy czasowego odebrania dwóch kucy oddala skargę w całości.
Uzasadnienie
Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Jeleniej Górze (dalej: SKO, Kolegium, organ odwoławczy) decyzją z dnia 7 listopada 2025 r. (Nr SKO.OZ/41/8/25) utrzymało w mocy decyzję Wójta Gminy K. (dalej: Wójt, organ I instancji) z dnia 31 lipca 2025 r. (Nr KROŚ.6140.15.2018) odmawiającą czasowego odebrania M. R. (dalej: uczestnik postępowania) dwóch kucy w typie szetlandzkim: ogiera maści srokatej w wieku około 3 lat i klaczy maści gniadej w wieku około 10 lat.
Decyzja została wydana w następujących okolicznościach faktycznych i prawnych sprawy.
Decyzją z 31 lipca 2025 r. (Nr KROŚ.6140.15.2018) Wójt odmówił czasowego odebrania uczestnikowi postępowania utrzymywanych w miejscowości K.(1) nr [...] dwóch kucy w typie szetlandzkim: ogiera maści srokatej w wieku około 3 lat i klaczy maści gniadej w wieku około 10 lat. Jak wskazał organ I instancji zebrany materiał dowodowy nie pozwolił na ustalenie, że uczestnik postępowania znęcał się nad swoimi kucami, co tym samym nie dało podstaw prawnych do odebrania mu zwierząt.
Odwołanie od powyższej decyzji złożył D. z siedzibą we W. Po rozpatrzeniu odwołania Kolegium wydało przywołaną na wstępie decyzję utrzymującą ją w mocy rozstrzygnięcie organu I instancji. W uzasadnieniu SKO wskazało, że uczestnik postępowania jako ich właściciel, posiadał w swoim gospodarstwie rolnym położonym w miejscowości K.(1) pod numerem [...] w gminie K. dwa kuce w typie szetlandzkim: ogiera maści srokatej w wieku około 3 lat i klacz maści gniadej w wieku około 10 lat. W dniu 3 kwietnia 2018 r. około godz. 10 do jego gospodarstwa przybyli K. K., K. W. i M. K. jako przedstawiciele stowarzyszenia D. (obecnie z siedzibą we W.). Kuce przebywały wówczas na ogrodzonym pastwisku. Po obejrzeniu kucy przedstawiciele stowarzyszenia stwierdzili, że klacz ma skrajnie przerośnięte kopyta wszystkich nóg (według ich oceny kopyta tego zwierzęcia mogły nie być korygowane od około 2 lat), ma znaczne trudności w poruszaniu się, ma zaburzony chód oraz niefizjologicznie rozciągnięte ścięgna. Z kolei u ogiera przedstawiciele stowarzyszenia stwierdzili zwyrodnienia kopyt, które wynikały z ich znacznego przerośnięcia i niezgodnego ze sztuką kowalską przycięcia. U obydwu koni przedstawiciele stowarzyszenia zauważyli pokruszone kopyta, z przerośniętą strzałka kopytową, która była zgniła. W trakcie tych czynności uczestnik postępowania zaprzeczył, aby miał się nienależycie obchodzić ze zwierzętami. Według przedstawicieli stowarzyszenia miał oświadczyć, że konie nie są pod opieką kowala i że kilka tygodni wcześniej dokonał zabiegu samodzielnej amputacji kopyta u ogiera i że podczas tego zabiegu zwierzę wierzgało, a z kopyt sączyła się krew. Przedstawiciele podczas interwencji zrobili fotografie zwierzętom, a następnie wbrew woli uczestnika postępowania kuce mu odebrali. Kuce zostały przewiezione do miejsca określonego przez prezesa stowarzyszenia jako azyl dla zwierząt gospodarskich prowadzony przez to stowarzyszenie, gdzie miały zostać wykonane ich oględziny oraz wdrożone ich leczenie – z zeznań D. W. świadka w postępowaniu przygotowawczym wynika, że miejsce to było w miejscowości C. Z oświadczenia lekarza weterynarii D. W. zawartego w jej piśmie z dnia 29 marca 2021 r. skierowanego do organu I instancji wynika, że bezpośrednio po odebraniu zwierząt ich właścicielowi zostały one przez nią zbadane. Według niej kuce posiadały cechy silnego zaniedbania, co w jej ocenie oznaczało, że ich pozostawienie u właściciela w dłuższej perspektywie zagrażało ich zdrowiu. Z jej oświadczenia wynika również, że bezsensowne było pouczenie właściciela, gdyż miał on oświadczyć, że nie ma zamiaru zapewnić swoim zwierzętom pomocy kowala ani weterynarza, a cierpienie zwierząt, jakie odczuwały, było znacznie większe niż podczas stresu związanego z ich transportem. Według niej po odebraniu zwierząt natychmiast zostały im skorygowane kopyta, zwierzęta zostały odrobaczone oraz przez krótki czas podawano im leki przeciwbólowe i przeciwzapalne.
