Czy nam się jeszcze chce?
Czasem mam wrażenie, że premier Tusk utknął w czasach, kiedy wystarczyło rano wyjść na konferencję prasową, a przekaz prędzej czy później trafiał pod strzechy. Dzisiaj tak to nie działa
Z Katarzyną Kotulą rozmawia Marcin Fijołek, Polsat
Co słyszą politycy od Polek i Polaków, którzy podczas trasy odwiedzają plaże i zaglądają za parawany?
Katarzyna Kotula, posłanka, wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy, sekretarz stanu w kancelarii premiera
Katarzyna Kotula, posłanka, wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy, sekretarz stanu w kancelarii premiera
Staraliśmy się nikomu nie zakłócać odpoczynku, to rzecz święta. (śmiech) Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni reakcjami. Przejechaliśmy ponad 4,5 tys. km, rozdaliśmy 6 tys. gazetek i 100 kg krówek, a chętnych na bidony i ręczniki z logiem Lewicy było mnóstwo.
Dziwi się pani? Upał nie do zniesienia.
Powiem panu szczerze, że gdy planowaliśmy trasę, obaw było sporo. Nigdy do końca nie wiadomo, czy to dobry moment, jak zostaniemy odebrani, czego się spodziewać. Mamy za sobą prawie trzy lata pracy w rządzie, a łatwiej jest się odnaleźć wśród ludzi, będąc w opozycji. Tymczasem była to nasza najlepsza trasa. Było wiele głosów sympatii, choć nie zabrakło też gorzkich słów. Każde spotkanie pomogło nam naładować baterie na rok przed wyborami.
