HR w erze algorytmów
Luka odpowiedzialności
Jeszcze kilka lat temu sztuczna inteligencja w rekrutacji kojarzyła się głównie z automatyzacją procesów administracyjnych – ATS porządkowały CV, chatboty wspierały kontakt z kandydatami, a algorytmy pomagały obsłużyć dużą liczbę aplikacji. Dziś AI coraz rzadziej pozostaje wsparciem operacyjnym, a coraz częściej staje się elementem procesu decyzyjnego, wpływając na to, którzy kandydaci trafiają do dalszych etapów, jeszcze zanim zobaczy ich rekruter. I w tym miejscu pojawia się pytanie o odpowiedzialność.


Milena Perka
Prawniczka specjalizująca się w regulacjach sztucznej inteligencji, AI governance oraz zarządzaniu ryzykiem technologicznym w organizacjach. Doktor nauk prawnych, wykładowczyni na studiach MBA i Executive MBA.
W wielu organizacjach nadal funkcjonuje przekonanie, że skoro ostateczną decyzję podejmuje rekruter lub menedżer, to odpowiedzialność pozostaje wyłącznie „ludzka”, a sam system AI jest jedynie neutralnym narzędziem wspierającym proces. To założenie staje się jednak coraz trudniejsze do obrony – zarówno organizacyjnie, jak i regulacyjnie. AI Act oraz przepisy RODO nie koncentrują się wyłącznie na samej technologii. Punktem ciężkości staje się wpływ systemu na prawa człowieka i proces podejmowania decyzji. A to oznacza, że odpowiedzialność organizacji nie znika tylko dlatego, że decyzję formalnie zatwierdził człowiek. Wręcz przeciwnie – bardzo często zatwierdza decyzję, której kierunek został wcześniej wyznaczony przez system.
