OŚWIATA
"Przedszkole dla każdego" - czy tę wizję da się zrealizować
Dostęp do środków unijnych, ułatwienia prawne w zakładaniu przeszkoli, mniej rygorystyczne standardy sanitarne i przeciwpożarowe w pomieszczeniach, gdzie działają przedszkola - to tylko kilka elementów, na które składa się całościowy wynik wzrostu liczby przedszkoli, a tym samym udziału dzieci w wieku 3-5 lat w wychowaniu przedszkolnym. Jaka jest jednak przyszłość przedszkoli?
Według danych, jakie podaje Ministerstwo Edukacji Narodowej (dalej: MEN) w 2010 roku, do przedszkoli uczęszczało ogółem 60% dzieci w wieku 3-5 lat, w tym 76% w miastach i 38% na wsiach. W porównaniu z danymi sprzed kilku lat jest to znacząca poprawa. W 2005 roku do przedszkoli w miastach chodziło 58%, zaś na wsiach 14% dzieci w wieku 3-5 lat. To, że wiele się zmienia na lepsze jest faktem. Nie oznacza to jednak, że osiągnęliśmy już poziom europejski i można ogłosić sukces, zwłaszcza gdy analizuje się założenia edukacyjne określone w strategii lizbońskiej.
Premier Donald Tusk wymienia zmiany w systemie oświaty i nowe rozwiązania dotyczące żłobków jako główne sukcesy rządu, które m.in. doprowadzą w 2020 roku do sytuacji, w której wszystkie dzieci będą miały zapewnione miejsca w przedszkolu.
Działania rządu są jak najbardziej potrzebne, ale trudno jest oczekiwać realnych rezultatów, kiedy przedszkola zostały pozostawione bez konkretnych rozwiązań systemowych. Oczywiście, rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 31 sierpnia 2010 r. w sprawie rodzajów innych form wychowania przedszkolnego, warunków tworzenia i organizowania tych form oraz sposobu ich działania spowodowało zainteresowanie taką działalnością np. organizacji pozarządowych, które - pozyskując środki unijne - mogły prościej zorganizować wychowanie przedszkolne.
