handel
Węgiel, paliwa i zboża korkują polskie porty
Zatory to głównie skutek wojny w Ukrainie, która spowodowała gwałtowny wzrost przeładunków. Eksporterzy mają przez to problemy
Łącznie przeładunki portów w Polsce wyniosły w I półroczu 74,2 mln t. Oznacza to wzrost o 20,53 proc. w porównaniu z 2022 r. Za tak dobry wynik odpowiada przede wszystkim zwiększona obsługa takich ładunków jak węgiel i koks, paliwa i zboże. Tu wzrosty sięgają od ok. 50 proc. do ponad 90 proc.
– Podobnie jest w portach rumuńskich, które też przejęły obsługę towarów z Ukrainy w związku z trwającą tam wojną – mówi Marek Tarczyński, prezes Polskiej Izby Spedycji i Logistyki. Podkreśla, że wiele portów w Europie notuje spadki w przeładunkach, do czego przyczyniają się napięcia geopolityczne, unijne sankcje gospodarcze wobec Rosji, wysoka inflacja i globalny spadek wydatków konsumpcyjnych. Rotterdam przeładował w I półroczu 220,7 mln t towarów, co oznacza spadek o 5,5 proc. r/r. Podobny spadek zanotowała Antwerpia-Brugia, która przeładowała 139 mln t towarów. Jeszcze większy, 10-proc., miał miejsce w Kłajpedzie, gdzie przeładowano 16,3 mln t.




