Dla nas liczy się czas
USA w większości spełniają obietnice. Europa stale się spóźnia, słyszeliśmy np., że nie da się czegoś teraz załatwić, bo jest lato i urzędnik poszedł na urlop


Tymofij Myłowanowdoradca szefa biura prezydenta Ukrainy ds. ekonomicznych, w latach 2019-2020 minister rozwoju gospodarczego, handlu i gospodarki rolnej, honorowy prezes Kijowskiej Szkoły Ekonomii
Tymofij Myłowanowdoradca szefa biura prezydenta Ukrainy ds. ekonomicznych, w latach 2019-2020 minister rozwoju gospodarczego, handlu i gospodarki rolnej, honorowy prezes Kijowskiej Szkoły Ekonomii
Z Tymofijem Myłowanowem rozmawia Michał Potocki
Kilkanaście dni temu - z zemsty za udaną kontrofensywę w obwodzie charkowskim - Rosjanie ostrzelali wasze elektrociepłownie. Jesteście gotowi na bardzo ciężką zimę?
To faktycznie wygląda na ich zemstę. I bezsilność. Bo gdyby mogli walczyć jak równy z równym z armią ukraińską, wykonywaliby zadania, jakie sobie postawili. Teraz są w odwrocie, więc uderzają w cele cywilne... Nic nie mogą nam zrobić, to przynajmniej narobią nam kłopotów z infrastrukturą krytyczną. Ale kiedy rozpadł się ZSRR, wiele państw przeżywało trudne zimy. Kreml odłączył wtedy krajom bałtyckim gaz, a one nie miały takiego wsparcia świata jak teraz ani infrastruktury. Przetrwały i dziś są państwami niezależnymi, demokratycznymi i wolnymi. I my też przetrwamy, choć to będzie najtrudniejsza zima w historii niepodległej Ukrainy. Przygotowujemy się do niej. I podam przykład. Swego czasu mieszkałem w Pensylwanii, w mojej wsi, kiedy zimą dochodziło do przerw w dostawach prądu, ich wznowienie potrafiło zająć nawet tydzień. Nam udało się w większości przywrócić prąd już tej samej nocy po ostrzałach. Poza tym istnieją sposoby ochrony krytycznej infrastruktury, ale żeby móc przeciwdziałać, potrzebna jest nowoczesna obrona przeciwrakietowa. A działamy na systemach poradzieckich. Zaś ofensywa charkowska pokazała, jak Ukraina może działać, jeśli dostanie zachodnią broń.


