Brukselskie kunktatorstwo
LIDERZY PAŃSTW CZŁONKOWSKICH UE, ZAMIAST KONTYNUOWAĆ POLITYKĘ PRESJI NA KREML, ZACZĘLI KALKULOWAĆ, JAK NIE SPALIĆ MOSTÓW DO ROSJI PO PUTINIE
Unijne młyny znów zaczęły mleć bardzo powoli. Pierwsze pakiety sankcji na Rosję wprowadzono sprawnie i szybko, a co więcej – są one bardzo dotkliwe dla tamtejszej gospodarki. O czym Rosjanie w pełni przekonają się za kilka miesięcy – jak na razie docierają do nich jedynie przebłyski katastrofy. Problem w tym, że w reakcji na dalszą eskalację działań Kremla zjednoczona Europa zaczęła mnożyć problemy.
Embargo na surowce ze Wschodu mogłoby rzekomo doprowadzić do braku światła w niemieckich domach – według szefowej dyplomacji RFN Annaleny Baerbock. UE nie jest też gotowa na szybką ścieżkę akcesyjną dla Ukrainy. Szczyt Rady Europejskiej w Wersalu był festiwalem wielu słusznych deklaracji, jednak nieprzesadnie ambitnych i przede wszystkim pozbawionych konkretów. Jeśli faktycznie rosyjska agresja jest dla Europy momentem hamiltonowskim, przełomem na drodze do pogłębienia integracji i ewolucji UE w ważny podmiot na arenie międzynarodowej, to liderzy unijni muszą uważać, żeby tej chwili nie przespać.


