Rok, w którym upadali idole
SKORO WYSTARCZYŁ POWSZECHNY DOSTĘP DO INFORMACJI, ŻEBY TZW. AUTORYTETY ZACZĘŁY REGULARNIE SPADAĆ Z COKOŁÓW, TO MOŻE ICH WARTOŚĆ BYŁA PRZEREKLAMOWANA?
Trudno zliczyć osoby cieszące się społecznym poważaniem, przynajmniej w poszczególnych bańkach ideowo-informacyjnych, które w zeszłym roku okazały się nie tak przenikliwe i mądre, jak wcześniej sądzono. Dotknęło to właściwie wszystkie opcje ideowe.
Dla katolików znad Wisły przykrym doświadczeniem musiało być obserwowanie kluczącego w sprawie wojny w Ukrainie papieża Franciszka, który starał się za wszelką cenę nie wskazać winnego. W innej bańce serię kompromitacji zanotował guru wielu libertarian i pretendujących biznesmenów Elon Musk. Przejęcie przez niego Twittera otarło się o katastrofę, a kurs akcji Tesli zanotował historyczny dołek. Także w sprawie wojny Musk zaliczył ogromną wpadkę, konstruując przedziwną propozycję pokoju, według której w zdemolowanym wojną Donbasie miałyby się odbyć referenda, a Krym powinien przypaść Rosji, gdyż w przeszłości do niej należał przez wiele lat.


