Marzec to szczyt sezonu sprawozdawczego
Maciej Czapiewski: W tym miesiącu ujawniają się wszystkie słabości procesu prowadzonego przez cały rok. Jeżeli jednak komunikacja z klientem była regularna, a trudne kwestie omawiano na bieżąco, okres ten będzie przebiegał znacznie spokojniej. Problemy pojawiają się najczęściej tam, gdzie wątpliwe zagadnienia były odkładane na ostatni moment.
Presja i kontekst
Marzec to jeden z najbardziej wymagających miesięcy w pracy biur rachunkowych.
Maciej Czapiewski, partner zarządzający, biegły rewident, HLB M2
Maciej Czapiewski, partner zarządzający, biegły rewident, HLB M2
Tak, bo większość podmiotów gospodarczych ma rok obrotowy spójny z rokiem kalendarzowym. Ponieważ ustawa o rachunkowości wskazuje na to, że sprawozdanie finansowe przynajmniej w tzw. pierwszej wersji trzeba sporządzić w ciągu trzech miesięcy od dnia bilansowego, podobnie przepisy o podatku dochodowym od osób prawnych wymagają złożenia rocznego zeznania podatkowego do końca trzeciego miesiąca po dniu bilansowym, przed biurami jest intensywny okres.
Jest to czas intensywnego uzgadniania sald kont, kalkulacji bieżącego i odroczonego sprawozdania finansowego, wprowadzania do ksiąg rachunkowych wyników szacunków dokonanych przez kierownictwo, sporządzania informacji dodatkowych. Wymaga to zebrania danych innych niż wynikające bezpośrednio z ksiąg rachunkowych, więc konieczna jest dwustronna komunikacja z jednostką, a czasem innymi podmiotami (np. prowadzącymi rozliczenia kadrowo-płacowe). Wszystko to pod presją czasu, bo 31 marca to nieprzesuwalny termin.
Czy z pana perspektywy – biegłego rewidenta – powtarzają się problemy właśnie w tym okresie?
Zdecydowanie tak. Najczęściej dotyczą obszarów wymagających szacunków: rezerw, odpisów aktualizujących czy biernych rozliczeń międzyokresowych kosztów, które przez wiele miesięcy były odkładane „na później”, a w marcu trzeba je ostatecznie rozstrzygnąć. Pojawia się też problem niepełnej dokumentacji lub braku zgody kierownictwa na proponowane ujęcia księgowe.


