Salomonowy wyrok? Sprawa śmierci Jerzego Ziobry
Wreszcie nastąpił finał sprawy lekarzy ojca byłego ministra sprawiedliwości. Postępowanie było obarczone podejrzeniami o nadużywanie wpływów z jednej strony i o nieobiektywność biegłych z drugiej
Rodzina Ziobrów przez dwie dekady – częściowo na oczach opinii publicznej – dążyła do tego, aby wymiar sprawiedliwości uznał winę lekarzy, którzy podczas pobytu w szpitalu opiekowali się ich mężem i ojcem. I częściowo dopięła swego. Postępowanie to na przestrzeni lat zyskało jednak miano najgłośniejszej sprawy lekarskiej w Polsce, a w jej tle majaczyła polityka.
Przypomnijmy, że Jerzy Ziobro pod koniec czerwca 2006 r. trafił do Szpitala Uniwersyteckiego UJ w Krakowie, a niedługo później zmarł. Po tym, jak prokuratura dwukrotnie umorzyła śledztwo w tej sprawie, jego żona i synowie złożyli prywatny akt oskarżenia przeciwko czterem lekarzom. Byli to m.in. prof. Jacek D. (ówczesny kierownik oddziału kliniki kardiologii) i prof. UJ Dariusz D. (ówczesny lekarz tego oddziału i wiceszef pracowni hemodynamiki).
