Nie możemy zabronić tego, na co prawo UE wprost pozwala
Kolizja projektu nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z rozporządzeniami (UE) 1308/2013 i 2026/471 to nie mankament do doprecyzowania. To fundamentalna wada konstrukcyjna, której nie można usunąć redakcyjnie
Wartykule „Polityka zapobiegania uzależnieniu od alkoholu a prawo UE, czyli diabeł tkwi w szczegółach” (DGP nr 90/2026 12 maja 2026 r.) prof. Krzysztof Koźmiński słusznie zwraca uwagę na ekonomiczne koszty alkoholizmu i społeczną wagę problemu. W tym zakresie nie zamierzam polemizować. Spór dotyczy czegoś innego: nie celów regulacji, lecz jej treści i zgodności z prawem Unii Europejskiej. A tu obraz jest znacznie mniej optymistyczny, niż sugeruje artykuł.
O których projektach mówimy
W Sejmie X kadencji procedowane są dwa poselskie projekty nowelizacji ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi: Lewicy (druk nr 2007) oraz Polski 2050 (druk nr 2010). Oba wpłynęły do Sejmu 23 września 2025 r.
Artykuł prof. Koźmińskiego traktuje je łącznie, co wymaga doprecyzowania. Komisja Europejska wydała opinię szczegółową C(2026) 2637 final z 20 kwietnia 2026 r. w odniesieniu do projektu nr 2010, i to ten projekt jest źródłem najpoważniejszych zarzutów prawnych. Projekt Lewicy (nr 2007) ma inny zakres: nie zawiera zakazu obrotu produktami podobnymi do alkoholi, nie wprowadza definicji „napoju bezalkoholowego” ani wymogu szkła lub metalu dla małych opakowań. Uwagi, które przedstawiam poniżej, odnoszą się zatem przede wszystkim do projektu nr 2010.
