Spór o nierówne traktowanie w firmie często zaczyna się od jednej źle uzasadnionej decyzji kadrowej
Sławomir Paruch: Obecne regulacje kodeksu pracy w pewnym zakresie wręcz uprzywilejowują pracowników, bo ciężar dowodu spoczywa na pracodawcy. Ale nie każde różnicowanie to dyskryminacja i sądy to rozumieją
mit czy realne ryzyko
Rząd skierował do konsultacji projekt nowelizacji kodeksu pracy, który ma rozszerzyć katalog cech chronionych przed dyskryminacją oraz wzmocnić obowiązek pracodawców do aktywnego przeciwdziałania nierównemu traktowaniu. Czy to odpowiedź na realny problem, czy raczej legislacyjne doprecyzowanie tego, co i tak już powinno działać?

Sławomir Paruch, radca prawny, partner w PCS Paruch Stępień Kanclerz
Sławomir Paruch, radca prawny, partner w PCS Paruch Stępień Kanclerz
Przede wszystkim należy zrozumieć, czym dyskryminacja jest w rzeczywistości. To nieuprawnione nierówne traktowanie ze względu na jedną lub kilka cech, które nie mogą stanowić podstawy różnicowania sytuacji pracowników. Sam fakt, że poszczególni pracownicy mają różne warunki zatrudnienia nie oznacza jeszcze dyskryminacji. Konieczne jest wykazanie, że różnice wynikają właśnie z niedozwolonego kryterium. Projektowane zmiany idą w dobrym kierunku. Kładą nacisk na prewencję i aktywne działanie pracodawcy, a nie tylko reagowanie po fakcie.




