wywiad
Komisja Wenecka wskazuje ramy, nie konkretne rozwiązania
Monika Florczak-Wątor: Nigdy w opinii Komisji Weneckiej nie pojawi się propozycja dotycząca dokładnego kształtu ustawy czy brzmienia konkretnego przepisu. To już decyzja polityczna, która należy do danego państwa

Od 11 marca zasiada pani w Komisji Weneckiej. Oprócz prestiżu towarzyszącego tej funkcji w tle wybrzmiewa też kwestia sprawczości, której Komisja Wenecka często ma dość mało. Czy jest pani przekonana, że pani praca w ciągu najbliższych czterech lat realnie będzie przekładać się na to, jak wyglądają systemy prawne poszczególnych krajów?
Myślę, że tak. Poszczególne państwa oraz ich sądy konstytucyjne odwołują się do opinii czy rekomendacji Komisji Weneckiej. Co istotne, niekoniecznie są to opinie i rekomendacje przygotowywane dla tych konkretnych państw – bo Komisja Wenecka działa na rzecz wypracowania uniwersalnych standardów, które wykraczają poza specyficzne uwarunkowania prawne i polityczne danego kraju. Opinia dotycząca konkretnego projektu ustawy jest więc często podstawą formułowania ogólnych zasad, z których korzystają nie tylko różne państwa, ale również instytucje Rady Europy czy Unii Europejskiej. Te ostatnie zarówno powołują się na opinie komisji, jak i same występują o ich przygotowanie. Jeśli spojrzymy na to w ten sposób, to działalność komisji ma duże znaczenie. Z drugiej strony, jak każde ciało eksperckie, sprawczość Komisji Weneckiej opiera się na autorytecie – nie dysponuje ona narzędziami pozwalającymi na wdrożenie formułowanych przez siebie rekomendacji.




