Smoko-Niedźwiedź chce petrojuana
Światowe waluty rezerwowe są związane z potęgą państwową. Portugalia, Holandia, Wielka Brytania czy USA – każde z tych mocarstw zdołało w swoim czasie narzucić reszcie globu własną walutę jako środek wymiany. Umożliwiły to przede wszystkim dwa czynniki: rozwój produkcji oraz siła militarna. Gdy dane państwo kontroluje kluczowe szlaki transportowe, zyskuje władzę decydowania o tym, kto może handlować. To sprawia, że jego waluta staje się dominującym środkiem wymiany, w konsekwencji – walutą rezerwową przechowywaną przez banki centralne świata.
Ale ustanowienie hegemonii zazwyczaj zbiega się z osiągnięciem szczytu potęgi mocarstwa. Historycznie każde państwo, które uczyniło swój pieniądz walutą rezerwową, przechodziło ostatecznie od gospodarki zorientowanej na produkcję do gospodarki zdominowanej przez konsumpcję. Żyło ponad stan, a gdy pojawiały się nowe potęgi, zamiast z nimi rywalizować, zmagało się z wysokimi długami i problemami ekonomicznymi. Ten proces dotknął teraz USA: pod koniec lat 40. XX w. odpowiadały za ponad 60 proc. produkcji przemysłowej świata, dziś to ledwie 17 proc.
W walce o wpływy i zasoby głównym oponentem Ameryki stał się blok, który można określić za pomocą terminu spopularyzowanego przez austriacko-bułgarską analityczkę Welinę Czakarową: „Smoko-Niedźwiedź”. To pogłębiający się sojusz Chin i Rosji, dwóch mocarstw jawnie dążących do demontażu globalnego ładu zdominowanego przez dolara.
Iran narzędziem Smoko-Niedźwiedzia
Irańskie ataki na rafinerie państw Zatoki Perskiej nie tylko mocno zakłóciły produkcję paliw na świecie. Uderzenia Teheranu sprawiają, że państwa Zatoki czują, iż Ameryka nie jest w stanie ich w pełni obronić. A jeśli nie będą czuły się chronione, to mogą zacząć dystansować się od USA – a stąd już tylko krok do sprzedaży ropy w walutach innych niż dolar (ten proces już się de facto zaczął: Arabia Saudyjska dołączyła do grupy BRICS i jest namawiana przez Chiny do rozliczania się w juanach).
Głównym celem Teheranu, który po cichu współpracuje z Pekinem w tym konflikcie, jest osłabienie zaufania do USA oraz zadanie decydującego ciosu petrodolarowi. W tym celu zablokował cieśninę Ormuz, przez którą przepływa jedna piąta światowych dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego. Iran i Chiny znalazły też wspólny oręż w walce o prymat juana: irańscy urzędnicy wprowadzili coś w rodzaju opłat tranzytowych za przepłynięcie przez cieśninę – statki uiszczają je właśnie w chińskiej walucie. Dziennik „Lloyd’s List” potwierdził przynajmniej dwie takie transakcje (a mogło ich być znacznie więcej). Irańska ambasada w Pekinie zaś wydała oświadczenie: czas na petrojuana.
Chiny: dyplomacja stronnicza, lecz maskowana
Aby przyspieszyć ten proces, Państwo Środka zdecydowało się na politykę zagraniczną, którą można określić jako stronniczą neutralność. Na poziomie dyplomatycznym Pekin odgrywa rolę mediatora, lecz w praktyce wspiera Iran i Rosję w sposób, który pogłębia strategiczne trudności Ameryki. Na przykład 15 kwietnia chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi rozmawiał z szefem irańskiej dyplomacji Abbasem Aragczim, wzywając do zagwarantowania swobody żeglugi w cieśninie Ormuz; ale tydzień wcześniej Pekin pomógł Rosji zawetować rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ, zakładającą ograniczone użycie siły do odblokowania cieśniny.
Oficjalna chińska pomoc humanitarna dla Iranu jest śmiesznie mała: to 200 tys. dol. w marcu i 58 t leków w kwietniu. Co do technologii podwójnego zastosowania, części zamiennych czy broni, to Pekin działa w swoistej szarej strefie, podobnie zresztą jak w przypadku pomocy dla Rosji. Chodzi tu przede wszystkim o pomoc wywiadowczą, zwłaszcza zdjęcia satelitarne konieczne do celnego rażenia amerykańskich baz. Choć ze strony wywiadu amerykańskiego pojawia się też coraz więcej sugestii, że Pekin wysyła do Iranu również systemy uzbrojenia i amunicję.
Gra USA: przeczekanie
Stany Zjednoczone ogłosiły 13 kwietnia blokadę irańskich portów w Zatoce Perskiej oraz na Morzu Omańskim – co może skutkować całkowitym wstrzymaniem kursowania tankowców do Chin. To potężny instrument nacisku na Pekin, lecz obosieczny: prowadzi do wzrostu cen energii na całym świecie i destabilizuje sytuację sojuszników Ameryki.
Sekretarz stanu Marco Rubio w wywiadzie dla Fox News oznajmił, że „należy dopilnować, aby każda zawarta umowa definitywnie uniemożliwiła Iranowi dążenie do posiadania broni jądrowej”. Zapytany, czy reżim ajatollahów poważnie myśli o porozumieniu, odrzekł, że są to doświadczeni negocjatorzy, którzy chcą zyskać na czasie. „Nie możemy na to pozwolić” – dodał. Stany Zjednoczone analizują ostatnią propozycję Teheranu, według której dyskusje o programie nuklearnym zostałyby odłożone na późniejszy termin.
Paradoks chiński
Ironią losu jest to, że wsparcie Chin dla Iranu, które rozbija jedność Zachodu, już uderza w gospodarkę Państwa Środka. Gwałtowny wzrost cen ropy oraz gazu ziemnego pogłębia spowolnienie konsumpcji prywatnej i hamuje rozwój kluczowych sektorów eksportowych. Sprzedaż samochodów w Chinach spadła o 26 proc. w pierwszych 19 dniach kwietnia w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku; spadek sprzedaży samochodów benzynowych był jeszcze głębszy i zbliżył się do 40 proc. Chińskie fabryki wyprodukowały o 27 proc. mniej aut w pierwszych dwóch tygodniach kwietnia w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku.
W południowych Chinach tysiące pracowników protestowało po zamknięciu licznych fabryk zabawek. Produkcję wstrzymano po wzroście cen plastiku; to również jeden z efektów zakłóceń w żegludze tankowców przez cieśninę Ormuz. Według coraz liczniejszych analiz chińska gospodarka zwalnia i Kraj Środka może mieć trudności z osiągnięciem rocznego celu wzrostu PKB na poziomie co najmniej 4,5 proc.
Chiny mimo ponoszonych kosztów gospodarczych korzystają jednak na tym, że floty państw Zachodu przesunęły się ku Bliskiemu Wschodowi, zaniedbując Arktykę. Dla europejskich członków NATO przepływy gazu i ropy ze wschodniego Morza Śródziemnego mają większe znaczenie niż arktyczna dominacja. Tymczasem Szlak Północny dramatycznie skraca dystanse żeglugowe i staje się fundamentalnym czynnikiem podważającym status dolara jako waluty rezerwowej USA. A co gorsza, Ameryka zupełnie go nie kontroluje.
Możliwe scenariusze
1. Zamrożony konflikt. Najbardziej prawdopodobny wariant krótkoterminowy zakłada zawarcie ograniczonej umowy między Waszyngtonem a Teheranem, która odłożyłaby dyskusję o programie nuklearnym na późniejszy termin. To scenariusz, który Iran proponował, lecz Trump oceniał go z dużą nieufnością. W tym wariancie cieśnina Ormuz zostałaby częściowo odblokowana. Mimo to strukturalne przyczyny konfliktu pozostałyby nierozwiązane. Smoko-Niedźwiedź skorzystałby z tego scenariusza, gdyż przedłużony stan zawieszenia pochłania zasoby USA i utrzymuje wysokie ceny surowców, z których Rosja czerpie zyski.
2. Bagno na Bliskim Wschodzie. Jeżeli negocjacje zawiodą, a amerykańska blokada morska nie zostanie zniesiona, Iran może się zdecydować na agresywniejsze działania: np. ataki na infrastrukturę naftową państw Zatoki lub uderzenia w instalacje USA w regionie. To scenariusz, w którym Teheran – choć militarnie słabszy – realizuje cel, jakim jest dalsze pogłębianie erozji zaufania państw Zatoki do amerykańskiego parasola ochronnego. Wtedy Arabia Saudyjska i inne monarchie mogą przyspieszyć swoje odejście od rozliczeń dolarowych. Kiedy zaś zaufanie do dolara osiągnie krytycznie niski poziom, Smoko-Niedźwiedź będzie gotowy do uruchomienia waluty BRICS. Z perspektywy Waszyngtonu to scenariusz najgroźniejszy, gdyż uderza jednocześnie zarówno w militarną reputację USA, jak i w architekturę finansową petrodolara.
3. Xi–Trump i wielka umowa. Na przyszły tydzień (14–15 maja) jest planowane spotkanie w Pekinie lidera ChRL Xi Jinpinga z Donaldem Trumpem. Chiny, wszystko na to wskazuje, chcą wyciszenia konfliktu przed tym szczytem. To dlatego wezwały Iran do „przywrócenia normalnego ruchu” w cieśninie, sygnalizując gotowość Pekinu do nacisku na Teheran w zamian za ustępstwa ze strony Waszyngtonu – być może w kwestii ceł lub Tajwanu. Ten scenariusz jest korzystny przede wszystkim dla Chin, które wychodzą z konfliktu wzmocnione.
4. Fragmentacja systemu finansowego. Jeżeli państwa Zatoki faktycznie zaczną sprzedawać ropę w juanach, petrodolar traci swój fundament. Zresztą Chiny już kupują ponad 80 proc. irańskiego eksportu ropy, płacąc w juanach. Smok nie zasypia przy tym gruszek w popiele. Wywiera coraz większą presję na sojuszników USA na Pacyfiku, podczas gdy hegemon jest rozproszony konfliktem na Bliskim Wschodzie. Rosyjski Niedźwiedź zaś – długo duszony sankcjami – łapie drugi oddech dzięki rosnącym cenom surowców.
Niebezpieczne zwycięstwo
Strategia Smoko-Niedźwiedzia w Iranie nie jest prostą rozgrywką militarną. To złożona operacja podważania zaufania: do dolara, amerykańskiego parasola bezpieczeństwa, zachodniego porządku instytucjonalnego. Iran jest w tej grze świadomym narzędziem, a nie ofiarą. Jego cel jest precyzyjny – nie dąży do wygrania wojny z USA, lecz chce sprawić, by zwycięstwo USA było pyrrusowe.
Smoko-Niedźwiedź potrzebuje wystarczająco słabej Ameryki, by poszerzyć swoje wpływy, lecz jednocześnie wystarczająco silnej, by globalny system handlowy i finansowy nie runął gwałtownie. Mamy do czynienia z głębokim paradoksem. Mocarstwa toczą grę, w której nikt nie chce ostatecznego zwycięstwa – bo ostateczne zwycięstwo mogłoby być dla wszystkich katastrofą. ©Ⓟ
Mehmet Berk Aluç – absolwent stosunków międzynarodowych na Uczelni Łazarskiego, studiuje na kierunku psychologia w zarządzaniu kapitałem ludzkim na Uniwersytecie VIZJA Michał Kuź – politolog i analityk, pracuje na Uczelni Łazarskiego
Mehmet Berk Aluç
Michał Kuź
politolog i analityk, pracuje na Uczelni Łazarskiego

