Likwidacja białej listy: co oznacza dla spółek giełdowych i audytorów
Maciej Czapiewski: Większa swoboda w świadczeniu usług to mniejsze ryzyko compliance, ale większa odpowiedzialność za zachowanie niezależności.
Sedno zmian
28 maja br. wchodzi w życie nowelizacja ustawy o biegłych rewidentach, firmach audytorskich oraz nadzorze publicznym. Jaki jest jej główny cel?

Maciej Czapiewski, partner zarządzający, biegły rewident, HLB M2
Maciej Czapiewski, partner zarządzający, biegły rewident, HLB M2
Stanowi element działań deregulacyjnych. Ma ona ułatwić prowadzenie działalności gospodarczej zarówno firmom audytorskim, jak i ich klientom.
Na czym w praktyce polega likwidacja białej listy usług dozwolonych?
Pozwolę sobie krótko przypomnieć, czym w ogóle była ta lista. W 2014 r. Parlament Europejski i Rada Unii Europejskiej przyjęły Rozporządzenie nr 537/2014, którego zasadniczym celem było wzmocnienie niezależności firm audytorskich badających jednostki zainteresowania publicznego. Wcześniej bowiem firmy audytorskie często świadczyły na rzecz swoich klientów szeroki zakres usług poza audytem. Chodzi o doradztwo podatkowe i korporacyjne, pozyskiwanie finansowania czy inne usługi dopuszczone przez kodeks etyki. Prowadziło to do niepożądanych zjawisk.
Jakich?
Po pierwsze, ceny usług audytorskich bywały zaniżane, bo zlecenie badania traktowano jako włożenie nogi w drzwi i okazję do nawiązania współpracy, którą można było następnie zmonetyzować poprzez bardziej rentowne usługi dodatkowe.
Po drugie, powstawało zagrożenie dla niezależności firm audytorskich związane z ryzykiem autokontroli. Mogło się zdarzyć, że zespół audytowy oceniał ujęcie rachunkowe skutków zdarzeń, przy których doradzały inne działy tej samej firmy lub inne podmioty należące do tej samej sieci. W oczywisty sposób ograniczało to skłonność do stosowania zawodowego sceptycyzmu.
Wreszcie, mimo stosowania chińskich murów oddzielających zespoły audytowe od innych działów, nie można było wykluczyć wewnętrznych nacisków na audytorów, aby nie stracić przez nadmierną wnikliwość dobrego klienta. Szczególne wątpliwości budziły sytuacje, w których członkowie zespołu audytowego otrzymywali dodatkowe wynagrodzenie za udział w projektach nieaudytowych realizowanych dla tego samego klienta.




