Czy kultura rekrutera ma wpływ na zachowania kandydatów do pracy?

ANNA TKACZYK
konsultant HR, BusinessDriven
Mam wrażenie, że na rynku rekrutacji panuje okropny chaos i sytuacja jest trochę bez wyjścia. Obie strony zaangażowane w proces, są z niego niezadowolone. Kandydaci przychodzą na spotkania nieprzygotowani, często nie wiedzą, na jakie spotkanie idą, w sprawie którego ogłoszenia i do jakiej firmy. Spóźniają się lub nie przychodzą na umówione rozmowy. Z drugiej strony, perspektywa samych kandydatów wcale nie jest lepsza. Rekruterzy zachowują się nieprofesjonalnie, nie dysponują podstawowymi informacjami o stanowisku czy kliencie. Są nieprzygotowani, z CV kandydata zapoznają się dopiero podczas spotkania. A plagą wręcz jest brak jakiejkolwiek informacji zwrotnej po spotkaniu. Dlaczego tak jest? Odpowiedź wydaje się oczywista. Zdecydowanie należy zmienić oblicze procesu rekrutacji. Im gorzej czują się kandydaci podczas rekrutacji, tym mniej poważnie podchodzą do kolejnych spotkań. Im więcej widzą lekceważenia ze strony rekrutujących, tym więcej go okazują podczas następnych spotkań. Spirala nakręciła się tak bardzo, że za chwilę pomimo wielu doskonałych specjalistów na rynku, pracodawcy nie będą mogli zrekrutować odpowiedniego kandydata. Niestety również przez swoje własne podejście do rekrutacji, które determinuje w dużej mierze zachowania i działanie firm rekrutujących. Wymaganie pracodawcy, by pracować na success fee z kilkoma agencjami bez wyłączności, powoduje, że firmy prześcigają się w znajdowaniu kandydatów, aby ich praca została opłacona, co powoduje erozję poziomu usług na poczet opłacalności projektów. Żeby projekt był opłacalny, należy rekrutację zamknąć w jak najkrótszym czasie, pamiętając też o innych procesach. Zatem rekruterzy spotykają się z kandydatami na krótko, bez przygotowania, bez niezbędnego briefingu, nie mają czasu na informacje zwrotne, równocześnie pracują nad kilkoma różnymi procesami, co drastycznie obniża ich koncentrację. To wpływa na niezadowolenie klienta z projektu i jego decyzję o kilku agencjach pracujących symultanicznie. To z kolei wpływa na decyzję firm rekrutacyjnych o obniżeniu ceny, a co za tym idzie o obniżeniu kosztów własnych, którymi niestety są wykwalifikowani rekruterzy. Dlaczego? Bo dobry rekruter to skarb, a te są cenne. Jak zaczynałam swoją pracę w HR, stanowisko rekrutera było prestiżowe, wymagało dużej wiedzy i doświadczenia. Teraz w zasadzie każdy, bez żadnego przygotowania, może być rekruterem. To smutne, ale przede wszystkim bardzo szkodliwe dla rynku. A dopóki ten trend się nie zmieni, nie zmieni się podejście kandydatów do procesu rekrutacji.

