Wellbeing
Deklaracje w strategii, przeciążenie w praktyce
Dziś niemal każda organizacja deklaruje działania w obszarze wellbeingu. Kalendarze wypełniają się inicjatywami, katalogi benefitów rosną z kwartału na kwartał, a budżety na dobrostan systematycznie się zwiększają. Platformy wsparcia psychologicznego, warsztaty uważności, owocowe czwartki, aplikacje monitorujące sen, webinary o radzeniu sobie ze stresem, masażyści w biurze – lista jest długa i robi wrażenie. A jednak w codziennym doświadczeniu pracy wciąż coś nie działa tak, jak powinno. Dlaczego?


Agnieszka Radojewska
Koordynator HR w rebuy
Mimo rosnących inwestycji w wellbeing pracownicy coraz częściej odczuwają wypalenie. Poziom stresu nie maleje, a zaangażowanie pozostaje na tym samym poziomie lub wyraźnie spada. Z jednej strony organizacje oferują dopracowaną komunikację i atrakcyjne inicjatywy, z drugiej - coraz wyraźniej słychać sygnały, że nie przekładają się one ani na realny dobrostan ludzi, ani na wyniki biznesowe.
Skąd ten dysonans?
Pojawia się dokładnie w tym miejscu, w którym organizacja zaczyna więcej mówić o dobrostanie, niż go strategicznie budować. Tam, gdzie działania są efektowne, ale nie dotykają źródeł problemu. Tam, gdzie łatwiej dołożyć kolejną inicjatywę, niż zmienić sposób pracy. To właśnie w tej przestrzeni - między deklaracją a rzeczywistym doświadczeniem pracownika - rodzi się zjawisko określane jako wellbeing washing.
Czym jest wellbeing washing?
To mechanizm, w którym firma buduje wizerunek troskliwego pracodawcy - inwestuje w benefity, komunikuje zaangażowanie w dobrostan, organizuje kolejne inicjatywy - ale w

