Gazeta Samorządu i Administracji 10/2004 z 10.05.2004, str. 4
Data publikacji: 27.06.2018
Specjalizujące się szkoły i wsie wygrały Ligę Inicjatyw Powiatowych
Czy żonglowanie może mieć coś wspólnego z rozwojem wsi? Okazuje się, że tak. Od kilku lat udowadnia to Koszalińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne, tegoroczny zwycięzca Ligi Inicjatyw Powiatowych. Projekt specjalizacji szkół wiejskich i wsi zdobył najwyższe uznanie w oczach jurorów IV edycji konkursu realizowanego wspólnie przez Związek Powiatów Polskich i Fundację Bankową im. Leopolda Kronenberga.
Żeby wieś mogła się rozwijać, musi znaleźć element, pomysł, wokół którego jej rozwój będzie się koncentrował. Ma to być czynnik wyróżniający wieś, jej specjalizacja. Z biegiem czasu specjalizacja powinna stwarzać możliwości zarabiania. Taka jest, najogólniej ujmując, idea projektu nagrodzonego lipową deską.
- Robimy coś z niczego i już zaczynamy zarabiać - mówi Wacław Idziak, członek stowarzyszenia i ekspert w nagrodzonym programie.
Od ponad 5 lat przedsięwzięcie specjalizacji realizowane jest w popegeerowskich wsiach w Zachodniopomorskiem. Obecnie program obejmuje 6 wsi i 5 szkół.
W Malechowie żonglują
Dla Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Malechowie tematem rozwojowym, specjalizacją jest żonglowanie. Zaczęło się od pomysłu na wyrównanie szans dzieci wiejskich w stosunku do ich kolegów z miasta. Jeśli dziecko ze wsi nauczy się żonglować, czyli zdobędzie ciekawą umiejętność, po przejściu do szkoły średniej nie będzie się czuło gorsze, będzie mniej osamotnione, łatwiej znajdzie kolegów. To był tylko punkt wyjścia. - Żonglowanie ma związek z synchronizacją obu półkul mózgu, z kreatywnością. To nie przypadek, że na każdym większym amerykańskim uniwersytecie są kluby żonglerów - mówi Wacław Idziak. - U nas żonglowanie jest mało rozwinięte, przyjęliśmy więc, że naszą misją będzie rozwój tej dyscypliny w Polsce. Jak się ma wielkie zadanie, to się jest z niego dumnym i zaczyna się działać. Gdy zadanie jest małe, nikt się do niego nie przyłoży - dodaje ekspert programu.
Do Malechowa sprowadzono więc trenerów i cała szkoła rozpoczęła naukę żonglowania trzema przedmiotami, pod hasłem „Kreatywni mają szansę”. - mówi , nauczycielka z gimnazjum w Malechowie. Nowej sztuki nauczyło się 400 dzieci. Już po pół roku w szkole powstał zespół cyrkowy, a pierwsza grupa pojechała uczyć żonglowania kolegów w Warszawie. Podczas wakacji młodzi mieszkańcy Malechowa byli instruktorami od żonglowania na koloniach w Mielnie. Zyskali wypoczynek i kieszonkowe. Podczas ubiegłorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy cała szkoła żonglowała wzdłuż plaży w Darłówku. Uczniowie rozwijają swoje umiejętności. Poznają nowe techniki żonglowania i uczą się innych zabaw cyrkowych, np. chodzą na szczudłach. Posiadane umiejętności komponują w przedstawienia, z którymi odwiedzają różne miejsca w kraju. Wyjazdy zwykle składają się z dwóch części - występu, a następnie instruktażu żonglowania. Wiążą się z nimi gratyfikacje finansowe. - mówi Mirosława Turczyn. - Dzieci nabrały pewności siebie, mają mnóstwo pomysłów. Bardzo szybko przenoszą i wykorzystują nabywane umiejętności, stają się reżyserami własnych przedstawień. Jak zauważa nauczycielka, coraz częściej żonglują także rodzice uczniów. We wsi rozpoczęła się też produkcja piłeczek do żonglowania - mieszkanki Malechowa wykonują je na szydełku. Wypełnione ziarnem piłeczki sprzedawane są podczas występów szkolnego zespołu, a po występach niejednokrotnie wytwarzane są na zamówienie.
