Samorząd zdecydowanie powinien być apolityczny
Wśród prezydentów miast są ci, którzy ledwie wytrzymują cztery lata, a także ci wybierani na kolejne kadencje. Co takiego jest w tych, którym wciąż chce się pracować dla społeczności lokalnych, a mieszkańcy to doceniają. O tym fenomenie rozmawiamy z prezydentem Rzeszowa.

Z Tadeuszem Ferencem, posłem na Sejm IV kadencji, prezydentem Rzeszowa od 2002 roku, wybranym w tym roku po raz czwarty, rozmawia Jolanta Zientek-Varga
Jak Pan widzi Rzeszów po 12 latach prezydentury? Jest Pan zadowolony z tego, jak miasto wygląda?
- Wciąż brakuje wielu rzeczy. Mam ciągły niedosyt, widzę kolejne działania, które zmienią Rzeszów. Kiedy zrealizuje się jedne pomysły, przychodzą następne. Czuję ciągłe parcie do przodu. W tej chwili najbardziej pochłania mnie kwestia wznoszenia wysokich budynków - to będą dominanty w mieście. Pierwsza taka inwestycja rozpocznie się w styczniu 2015 r. Chodzi mi o to, by w Rzeszowie było dużo miejsc pracy w instytucjach obsługujących firmy. Eksperci UE stwierdzili, że w rejonie naszego miasta będzie znaczące zapotrzebowanie na informatyków, więc trzeba się na to szybko przygotować. Zatem, podsumowując, nie jestem zadowolony. Wciąż wszystkiego mi mało.

