Zarządzanie pomysłami w Banku Millennium - studium przypadku
Ofiara własnego sukcesu (2)
Aktywne włączenie wszystkich pracowników w poszukiwanie innowacji i tworzenie nowych pomysłów usprawniających działanie firmy czasem może wywołać odwrotny skutek do zamierzonego. Tak stało się w Banku Millennium, w którym po okresie wysokiej wydajności innowatorów nastąpiło znaczne spowolnienie. Jakie zatem działania podjął Bank, aby temu zaradzić?
Paweł Berłowski
Autor jest współpracownikiem "Personelu i Zarządzania".
Kontakt:
pawel.berlowski@interia.pl
Na przełomie 2005 i 2006 roku liczba pomysłów trafiających od pracowników do Centrum Innowacji Banku Millennium bardzo spadła. Z tego powodu zarządzający Centrum Innowacji zaczęli intensywniej niż dotąd zastanawiać się, co można zrobić, żeby tych pomysłów było więcej i aby łatwiej udawało się je wdrażać. Przeanalizowano cały proces zbierania i oceny pomysłów. Okazało się, że jedną z przyczyn niskiej efektywności procesu jest forma ich zbierania. Otwarta skrzynka zbierała różne pomysły dotyczące wszystkich obszarów funkcjonowania Banku, a Centrum Innowacji musiało każdorazowo analizować nadsyłane propozycje i kontaktować się z odpowiednimi osobami zajmującymi się wdrażaniem pomysłów w poszczególnych działach. Były to czynności angażujące czas i pracochłonne. Często zanim pomysł otrzymał rzetelną opinię, musiał jakiś czas "pokrążyć po firmie". Takich "krążących" w jednym czasie pomysłów było czasem kilkaset, więc efektywne zarządzanie nimi stało się niewykonalne dla jednej osoby. Dlatego pojawiła się idea kampanii innowacyjnych, które polegały na zbieraniu pomysłów ukierunkowanych na rozwiązanie konkretnych problemów zarządczych. Miało to zwiększyć efektywność zgłaszania inicjatyw i poprawić ich jakość.
