Rozmowa z Grzegorzem Łajcą, prezesem Grupy NordGlass, o oczekiwaniach wobec osób kierujących firmami, polityce personalnej oraz o sytuacji w branży automotive
Rozpoznawanie szans i zagrożeń

Grzegorz Łajca
Stanowisko prezesa objął Pan w 2008 roku, czyli w okresie, kiedy jeszcze nikt nie myślał o spowolnieniu gospodarczym i wyzwaniach z tym związanych. Jakim wymaganiom w czasach kryzysowej rzeczywistości muszą sprostać osoby zarządzające organizacjami i jakie powinny mieć predyspozycje?
W 2008 roku, kiedy obejmowałem stanowisko prezesa w firmie NordGlass, wyczuwalne były już pierwsze symptomy kryzysu. Załamanie rynku najsilniej objawiło się jednak w 2009 roku. Od tamtej pory warunkiem przetrwania firmy w ciężkiej sytuacji gospodarczej stała się konieczność rozpoznawania szans i zagrożeń oraz elastycznego przystosowywania się do zmian zachodzących w otoczeniu rynkowym firmy, a zmiany często wymagają szybkich i zdecydowanych działań. Łączy się to oczywiście z dużą odpowiedzialnością i zdolnościami do prognozowania następstw podjętych przedsięwzięć.
Co według Pana jest więc najtrudniejszym elementem zarządzania firmami na dzisiejszym rynku?
Na podstawie własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że najtrudniej jest zrezygnować z kontynuacji projektów, które w fazie planowania wydawały się świetne, a dopiero w zetknięciu z rzeczywistością nie zdołały się obronić. Niezwykle ważna jest obiektywna ocena takiej sytuacji i umiejętność rezygnacji z nierokujących planów, nawet jeśli kosztowały nas one sporo czasu i zaangażowania. Trzeba zwyczajnie umieć odpuścić. To właśnie odpowiednia klasyfikacja projektów jest warunkiem efektywnego zarządzania firmą nie tylko w czasach kryzysu. Zapewne inaczej wygląda to w dużych korporacjach. Kolejne szczeble, na których podejmowane są decyzje, powodują, że dłużej trwa brnięcie w dany projekt, a sama odpowiedzialność za poszczególne decyzje jest bardziej rozmyta. Jednak nawet tam potrzebna jest osoba, która ma odwagę powiedzieć "stop".
