Najdroższa „formalność” w Polsce? 15 tys. zł, które mogą kosztować ok. 650 mln zł

Kamil Moskwik, analityk ds. gospodarczych
Kamil Moskwik, analityk ds. gospodarczych
Rzadko się zdarza, by decyzja w publicznym przetargu jednocześnie dotyczyła kilku obszarów naraz: prawa, ekonomii i bezpieczeństwa. W przypadku przetargu Rail Baltica na modernizację odcinka Białystok–Ełk mamy właśnie taką sytuację. Dlatego jej konsekwencji nie da się sprowadzić do technicznego sporu o procedurę.
Mówimy o inwestycji szacowanej pierwotnie na ok. 6 mld zł, współfinansowanej z unijnego instrumentu finansowego CEF (Connecting Europe Facility – Łącząc Europę), będącego częścią korytarza pomiędzy Polską i państwami bałtyckimi. To projekt o znaczeniu gospodarczym, ale też geopolitycznym – istotny dla mobilności NATO na wschodniej flance. Tego typu inwestycje z definicji powinny być prowadzone w sposób maksymalnie stabilny i racjonalny.




