Między narodami nie ma wielkich przyjaźni
Zełenski przekroczył czerwoną linię – wiedząc, jaka jest polska perspektywa, świadomie podjął decyzję o wymierzeniu Warszawie policzka. Zadaniem Polski jest uzmysłowić naszym wschodnim partnerom, że nie mogą z nami w ten sposób pogrywać
Z Tobiaszem Bocheńskim rozmawia Marcin Fijołek, Polsat
Wy się w tym PiS tak po ludzku jeszcze lubicie?

Tobiasz Bocheński, europoseł, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, doktor nauk prawnych. W latach 2019–2023 wojewoda łódzki, w 2023 r. wojewoda mazowiecki
Tobiasz Bocheński, europoseł, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, doktor nauk prawnych. W latach 2019–2023 wojewoda łódzki, w 2023 r. wojewoda mazowiecki
Oczywiście. Czego jak czego, ale sympatii między nami nie brakuje. Możemy się ze sobą nie zgadzać, możemy mieć różne oceny przeszłości i kursu na przyszłość, ale tak generalnie to tak, lubimy się.
Tylko gdy siadacie obok siebie na posiedzeniu komitetu politycznego, czyli najważniejszych władz partii, to atmosfera jest taka, że można siekierę wieszać. O pełnych napięć posiedzeniach klubu nie wspomnę.
I pan, i ja, i nasi czytelnicy wiedzą, że temperatura dyskusji w naszej partii czasem jest wyższa, a czasem jest niższa. Ale nigdy nie chodziło o brak sympatii czy jakieś prywatne animozje.
No nie wiem. Przemysław Czarnek mówił na wspólnym wiecu z Mateuszem Morawieckim, że jesteście jak Gorzów i Zielona Góra. Ja pójdę dalej: jak ŁKS i Widzew w Łodzi. Trzeba ze sobą wytrzymać, ale najchętniej utopilibyście siebie nawzajem w łyżce wody.

