Między troskliwą matką a silnym ojcem
Dwie z najgłośniejszych spraw, jakimi zajmuje się obecnie Ameryka, czyli Wenezuela oraz Grenlandia, pokazują zarówno to, co łączy Stary i Nowy Kontynent, jak i to, co je fundamentalnie dzieli.
Interwencja w Caracas została odebrana w Europie z dużym dystansem. Nikt nie chciał bronić dyktatora Nicolása Maduro, ale też nikt również nie chciał pochwalać ewidentnego złamania prawa międzynarodowego. Dla tych, którzy są przywiązani do zasad unijnych instytucji, nic nie usprawiedliwiało amerykańskich działań. A jednak w Polsce spektakularne porwanie prezydenta Wenezueli powinno być oceniane z innej perspektywy. Maduro prowadził antyamerykańską, a zarazem prochińską i prorosyjską politykę, w związku z tym jego obalenie to posunięcie dla Polski korzystne. Ta interwencja wprowadziła Stany Zjednoczone na kurs kolizyjny względem Pekinu i Moskwy, które tracą z tym ruchem Amerykanów swoje wpływy w bliskim geograficznym otoczeniu USA. To z kolei oddala najgroźniejszą dla Polski wizję – dużego geopolitycznego porozumienia między USA a Rosją. Oczywiście niczego jeszcze nie przekreśla, ale na pewno utrudni rozmowy. Co więcej, demonstracja siły, skuteczności akcji i bezkompromisowość działań też miały niemałe znaczenie. Zwiększają strach u wszystkich, którym nie po drodze z amerykańskim imperium.




