dyplomacja
Komu się spieszy do Rady Pokoju
Łukaszenka, Orbán, Netanjahu – ci przywódcy szczególnie entuzjastycznie przyjęli zaproszenie wystosowane przez prezydenta Trumpa
Przywódcy państw Zachodu z rezerwą odnieśli się do Rady Pokoju, nowej inicjatywy Donalda Trumpa, która mogłaby stać się alternatywą dla Organizacji Narodów Zjednoczonych. Nawet ci, którzy utrzymują dobre relacje z administracją republikanina.
W środę włoski minister gospodarki Giancarlo Giorgetti stwierdził, że przystąpienie jego kraju do rady promowanej przez Trumpa w celu zarządzania Strefą Gazy wydaje się problematyczne. Zaproszenie do udziału w niej odrzuciły już m.in. Francja, Norwegia i Szwecja. Pytanie, czy UE i państwa członkowskie powinny dołączyć do rady, będzie omawiane w czwartek podczas nadzwyczajnego szczytu zwołanego w odpowiedzi na najnowsze groźby dotyczące wprowadzenia ceł, które Trump chce nałożyć na państwa sprzeciwiające się przejęciu Grenlandii przez Stany Zjednoczone.




