Chaos w nazewnictwie produktów roślinnych. Czy jest szansa na ustalenie zasad?
AKTUALNOŚCI Identyczne oznakowanie jednego napoju owsianego zostało ocenione przez dwa wojewódzkie sądy administracyjne w odmienny sposób. Spór o hasło „to nie mleko” pokazuje, jak duża niepewność prawna towarzyszy dziś producentom żywności roślinnej i dlaczego branża czeka na nowe regulacje unijne.
Spór o nazewnictwo roślinnych produktów spożywczych trwa od lat i regularnie powraca zarówno na wokandy sądów krajowych, jak i przed Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
▶ Wyrok z 14 lipca 2017 r. w sprawie TofuTown (C-422/16) był jednym z kluczowych jego momentów. TSUE jednoznacznie w nim wskazał, że produkty pochodzenia roślinnego nie mogą być oznaczane nazwą mleko ani innymi określeniami zarezerwowanymi dla produktów mlecznych, nawet jeżeli są opatrzone wyraźnym opisem wskazującym na ich roślinne pochodzenie.
Konsekwencją orzeczenia były zauważalne zmiany na sklepowych półkach. Zniknęły z nich „mleka roślinne”, „kokosowe jogurty” i „roślinne sery”, a w ich miejsce pojawiły się „napoje roślinne”, „wege plastry” i inne produkty oznaczane często bardzo kreatywnymi określeniami, które miały uniknąć naruszenia przepisów.
Wyrok w sprawie TofuTown dotyczył roślinnych odpowiedników nabiału. Nie jest to jednak jedyna kategoria produktowa, dla której na rynku zaczęło się pojawiać coraz więcej roślinnych odpowiedników. Jest dziś cały asortyment alternatywnych produktów zastępujących mięso, a nawet wege zamienniki produktów rybnych. Trudno dziś znaleźć market, który obok tradycyjnej mięsnej oferty nie oferowałby roślinnych kiełbasek, burgerów czy klopsików.




