Trzy razy prezydenckie „nie”. Casus Michała Bilewicza
Trzy prezydenckie „nie”: odmowa powołania sędziów, którzy pomyślnie przeszli przez procedurę weryfikacyjną; odmowa zaprzysiężenia wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego; odmowa mianowania profesorów po wieloszczeblowych procedurach kwalifikacyjnych. Komunikaty od prezydenckiego otoczenia mają przekonać, że każde z tych „nie” jest konsekwencją „prerogatywy”, dzięki której prezydent może robić, co chce i kiedy chce. I to niezależnie od tego, czy procedury poprzedzające prezydencki podpis były bez zarzutu, czy też miały wady. Tymczasem i samo pojęcie „prerogatywa” nie jest tak jednolite, jak chciałaby kancelaria prezydenta, i w każdym z tych „nie” prezydent działa na jakościowo odmiennej podstawie prawnej. A wreszcie, w każdym z tych wypadków inaczej wyglądają możliwości oponowania przeciw arbitralności odmowy – bo wbrew sugestiom jest to możliwe na drodze prawnej.




