Zanim firma podpisze kontrakt ze sportowcem, powinna rozstrzygnąć, kto kontroluje markę i materiały ze współpracy
Anna Kawalec: Najwięcej sporów nie dotyczy samej współpracy, lecz tego, kto i na jakich zasadach może korzystać z jej efektów
Polska Izba Rzeczników Patentowych obchodzi tegoroczny Międzynarodowy Dzień Własności Intelektualnej pod hasłem marki sportowca. To nieprzypadkowy wybór – nazwisko zawodnika coraz częściej funkcjonuje jak oznaczenie handlowe: pojawia się na produktach, w reklamach, w mediach społecznościowych. Kiedy przedsiębiorca powinien zabezpieczyć je jako znak towarowy, a także pseudonim sportowca, jego inicjały lub logo wykorzystywane w projekcie, a kiedy nie ma to uzasadnienia biznesowego?

Anna Kawalec, rzeczniczka patentowa, Przewodnicząca Komisji Promocji Zawodu Polskiej Izby Rzeczników Patentowych
Anna Kawalec, rzeczniczka patentowa, Przewodnicząca Komisji Promocji Zawodu Polskiej Izby Rzeczników Patentowych
A.K.: Te i inne oznaczenia identyfikujące sportowca na rynku stają się elementami marki i mogą być chronione jako znaki towarowe.
Decyzja o zgłoszeniu do ochrony jako znak towarowy powinna dotyczyć konkretnych oznaczeń wykorzystywanych w działalności gospodarczej, w szczególności nazwiska sportowca, jego pseudonimu, inicjałów, logo lub innych symboli graficznych używanych do oznaczania produktów, usług albo komunikacji marketingowej. Nie powinna być odkładana na moment zawierania pierwszych dużych kontraktów. Warto ją podjąć możliwie wcześnie, bo rynek bardzo szybko reaguje na oznaczenia, które zaczynają zdobywać popularność.




