Czy HR-owcy obawiają się pokolenia Z?
Pokolenie Z to osoby urodzone po 1995 roku, dla których technologia to główne narzędzie do komunikowania się i zdobywania wiedzy. Dotychczas jako grupa budzili zainteresowanie ze względu na specyficzne podejście do nauki. Obecnie najstarsi z pokolenia Z zaczynają trafiać na rynek pracy. Jacy są najmłodsi pracownicy? Czy podobnie jak pokolenie Y sprowokują wydawanie specjalnych instrukcji obsługi albo poradników, jak sobie z nimi radzić?
Zdaniem ekspertów, w przypadku osób generacji Z pracodawcy zmierzą się z oczekiwaniami wykreowanymi przez nieograniczony dostęp do informacji. Ci młodzi ludzie znają języki, są na bieżąco z najnowszymi trendami technologicznymi, praktycznie żyją on-line. Cechuje ich odwaga i wiara we własne kompetencje, poparta stosownymi oczekiwaniami wobec pracodawcy.
W badaniu Bilans Kapitału Ludzkiego, przeprowadzanym co roku na kilkunastu tysiącach respondentów, nie potwierdzają się opinie o postawach roszczeniowych czy o nierealistycznych oczekiwaniach płacowych młodych ludzi. - Kiedy młodzi odpowiadają na pytanie ankietera, a nie rekrutera, ich oczekiwania są nad wyraz realistyczne - podkreślał prof. Jarosław Górniak z Uniwersytetu Jagiellońskiego podczas ostatniego Kongresu Kadry.
W badaniu (dane i analizy są dostępne na stronie bkl.parp.gov.pl) zapytano, za jaką najniższą płacę młodzi podjęliby zatrudnienie, jaka byłaby dla nich zadowalająca, a jaką faktycznie otrzymują ci, którzy już mają takie doświadczenia. Co ciekawe, najbliżej stawek rynkowych są oczekiwania mężczyzn z wyższym wykształceniem, a najmniej osób poszukujących pracy w zawodach robotniczych.
Ten brak realizmu objawia się za to w marzeniach o własnej firmie. Na przykład prawie 40 proc. badanych studentów deklaruje, że chce założyć własną firmę, a po studiach taką ścieżkę realizuje zaledwie co dziesiąty z nich. Nie są to szybko rosnące firmy w innowacyjnych branżach, a raczej drobne usługi czy handel.

