W gminie nie może być dwóch liderów
Rozmowa z prof. Michałem Kuleszą, współtwórcą reformy samorządowej
l Spotykamy się tuż po wyborach do samorządu terytorialnego. Jaka jest Pana pierwsza refleksja i ocena z nimi związana?
- Pierwsza refleksja jest taka, że 45-procentowa frekwencja to świetna wiadomość, która dowodzi, że społeczeństwo obywatelskie ma się całkiem dobrze. Lepiej, niż wielu sądziło. Ludzie głosują, co znaczy, że coraz szersze jest zrozumienie, iż wybory samorządowe to poważna decyzja.
Jeszcze ważniejsze jest zaś to, że niezła frekwencja stanowi odpowiedź na widoczne zakusy rządzących, by samorządom odbierać zadania, z uzasadnieniem, iż działają one bez kontroli obywatelskiej, bowiem społeczeństwo nie jest zainteresowane tymi sprawami. Skoro tak - trzeba brać samorządy pod kontrolę rządu. Otóż wyborcy powiedzieli rządzącym: stop - nie ma zgody na recentralizację zarządzania! To są nasze sprawy - lokalne czy regionalne, rząd zaś niech zajmuje się tym, do czego został powołany - sprawami rangi ogólnopaństwowej czy europejskiej i na tym poziomie niech pilnuje naszych interesów! Uważam to za oddzielny sukces wyborów. Wyborcy pokazali rządzącym: samorząd jest dla nas ważny. Za ograniczanie uprawnień samorządu Polska zapłaci osłabieniem dynamiki rozwoju, a wy zapłacicie za to w najbliższych wyborach parlamentarnych.
Pana zdaniem w tej kadencji będzie łatwiej czy trudniej rządzić i podejmować decyzje?
