Odpadowa kampania informacyjna pomoże i gminom, i mieszkańcom
Za miesiąc obudzimy się w innej Polsce. Będzie to całkiem nowa rzeczywistość, w której to gminy będą właścicielami śmieci i to gminy będą odpowiedzialne za organizację ich odbioru i przetwarzania, a także za postępy w recyklingu. Na ten stan rzeczy czekaliśmy od kilkunastu lat, a od półtora roku mamy ustawę, która nas miała do tego przygotować. Czy się udało?
Jak wiadomo, pierwsze wrażenie jest najważniejsze i szkoda, że na hasło "reforma śmieciowa" większość reaguje negatywnie. Czy słusznie? Przecież tak wielkiej operacji, jaką jest zmiana całego systemu gospodarowania odpadami, nie da się zrobić szybko, zwłaszcza gdy do przeprowadzenia i wdrożenia jest wiele elementów, a najważniejszy to nowe podejście mieszkańców, którzy teraz będą segregować odpady. Bo to właśnie podstawa całej rewolucji - segreguję, więc płacę mniej. Tylko nie zawsze tak jest, przecież w każdej gminie stawki są różne i np. trzyosobowa rodzina mieszkająca w bloku w Krakowie, jeśli segreguje śmieci, zapłaci co miesiąc ponad 53 zł. To więcej niż taka sama rodzina z Łodzi, wrzucająca wszystkie odpadki do jednego pojemnika.

