uprawnienia
Inspektor pracy jako tarcza i bat. Pracownicy ślą donosy na zapas
Przestraszeni zwolnieniami i zmianami technologicznymi pracownicy coraz częściej traktują PIP jako straszak na pracodawcę. W rezultacie zamiast walczyć z realnymi patologiami, inspektorzy toną w czasochłonnych procedurach
Państwowa Inspekcja Pracy będzie mierzyć się z największą zmianą systemową od 20 lat. Reforma nakłada nowe, czasochłonne obowiązki na inspektorów. A wszystko to w sytuacji, gdy inspekcja jest na coraz większą skalę zalewana przez pracowników nieuzasadnionymi i niemożliwymi do potwierdzenia skargami.
Coraz więcej skarg
W 2025 r. liczba bezzasadnych zarzutów wzrosła o 9,2 proc., do niemal 27 tys. Z kolei liczba niemożliwych do ustalenia skarg zwiększyła się o 21,5 proc., do niemal 29 tys. To sprawiło, że udział zasadnych problemów, z którymi zwrócili się w ubiegłym roku pracownicy, w ogóle zgłoszonych skarg spadł poniżej 30 proc. Mimo że liczba takich zarzutów również odnotowała wzrost. Ale tylko o 1,8 proc., do 26,1 tys. – wynika z niepublikowanego jeszcze sprawozdania PIP, do którego dotarł DGP. To najgorszy wynik od co najmniej kilku lat.




